[Muzyka] Dzień dobry, kłania się Marcin Sergiusz Przybyłek. Jak zwykle, na początku wielkie podziękowania dla moich patronów i członków tego kanału. Bardzo doceniam wasze wsparcie, a dzisiaj przejdziemy do znowu symboli.
Jak zauważyliście, siedzimy ciągle w symbolach, w symbolice dookoła nas, ale tym razem zajmiemy się tymi symbolami, symbolami, czyli znakami, które nas otaczają, które nosimy na naszej biżuterii, konkretnie znakami pogańskimi. Zastanowimy się nad ich uniwersalnym znaczeniem. Zaczniemy od najbardziej podstawowego znaku pogańskiego, słowiańskiego, można powiedzieć, chociaż nie tylko słowiańskiego, oczywiście, czyli zycy, czyli kołowrotu.
Nie będę wymieniał nazwy, sam w zasadzie znaku, tego samego symbolu, tyl uproszczonego. Czteroramienne algorytmy, algorytmy bezmyślne, YouTube'owe uznały mnie za jakiegoś wyznawcę niedobrej ideologii, więc odpuśćmy to sobie. Poczekajmy sobie na lepszą sztuczną inteligencję, która będzie odróżniać takie rzeczy.
Więc nie będę tego wymieniał, ale oczywiście ten symbol, którym teraz wspominam, też należy do tej grupy symboli. Mamy do czynienia z krzyżem, albo czteroramiennym, albo w przypadku starzyc ośmioramiennym, który to krzyż ma jeszcze zagięte elementy tych ramion wystających, prawda? Można wyczytać w różnych interpretacjach tego symbolu, że on symbolizuje ruch słońca, i że kierunek tych zakrzywionych elementów ma znaczenie.
Że on albo obrazuje właśnie ruch słońca, albo jak ciemną magię, i tak dalej. Ja nie będę się zajmował tego typu tłumaczeniami, tego typu znaczeniami. Powiem wam, co on według mnie oznacza.
Oczywiście nie trzeba się ze mną zgadzać, nie trzeba tego kupować. Dlaczego czuję [Muzyka] się władny jakby proponować jakiekolwiek interpretacje symboli, o których teraz będę mówił? Dlatego że one nie są czyjąś własnością w tym sensie, że ja też je widzę.
Ja też widuję te symbole w swoich wizjach, w swoich medytacjach. One się same pojawiają, same z siebie, w sposób spontaniczny, i dlatego wiem, że one nie są wymyślone. One rzeczywiście funkcjonują w psychice ludzkiej.
To jest dosyć tajemnicza sprawa, dlaczego tak, a nie inaczej. Dlaczego mają taki kształt, a nie inny? One funkcjonują również w snach, zwłaszcza tych ważnych snach, prawda?
Więc ja powiem wam, z czym one się kojarzą, jak ja je interpretuję. Też mam wrażenie, że wyczytałem w niektórych miejscach o tych interpretacjach, o których teraz będę mówił, ale mi się to wszystko już zlewa w głowie, więc wybaczcie mi, że nie będę tego wydzielał, co wyczytałem, a co mi się wydaje. No, będzie to pewien taki konglomerat.
Więc wracając do starzyc. Myślę, że to wyczytałem gdzieś, że może być interpretowane jako drzewo poznania, widziane od góry, czyli w centralnej części starcy widzimy pień oś świata, a te gałęzie dookoła to są gałęzie tego drzewa. W ten sposób można by to interpretować, prawda?
Można też interpretować to inaczej, że w centrum znajduje się już źródło, Gaja, Bóg. Natomiast te gałęzie odstające w boki to są już nie gałęzie, ale same właśnie drzewa poznania. Czyli każda z tych gałęzi reprezentowałaby innego wewnętrznego obserwatora, innego człowieka.
Czyli, patrząc na ten symbol od tej strony, widzimy, że ludzie, tak naprawdę istoty świadome, istoty spostrzegające rzeczywistość, nawet szerzej to ujmując, nie mogą się w pełni ze sobą komunikować, patrząc tylko i wyłącznie swoimi zmysłami. Co reprezentują te oddalone części, które próbują się dosięgnąć do siebie nawzajem, ale nie mogą? Tylko jedyny kontakt, taki prawdziwy, głęboki, jest poprzez źródło, poprzez ten punkt, którym się to wszystko styka.
No tak to można zinterpretować. No oczywiście mamy tutaj kształt krzyża, uniwersalny. Ten punkt przecięcia tych wszystkich miejsc też jest święty, można powiedzieć.
Tak jak powiedziałem, albo to jest Axis Mundi, czyli pień drzewa, czyli drzewo widziane tutaj od góry i ten pień sięga do źródła, albo jest to samo źródło. To można i tak, i tak. Czyli mamy albo wersję, że widzimy drzewo od góry i tymi gałęziami są właśnie jego gałęzie, i to drzewo sięga w dół, tak jak patrzymy do źródła, albo drzewami poznania, Axis Mundi, są już te gałęzie, a w centrum tego symbolu jest już samo źródło, sam Bóg, sama Gaja, sam obszar podświadomości kolektywnej, świat idei platońskich.
Jak zwał, tak zwał. Więc moim zdaniem ten symbol, jak i wiele innych symboli związanych z krzyżem, dotyczy zawsze tego samego. Czyli że istoty spostrzegają świat.
Mogą sobie ten świat spostrzegać, ale na różne sposoby, na różne rodzaje. Ale jak sięgnąć do źródła, to to źródło jest jedno. Czyli źródło naszego ja, źródło naszej umiejętności postrzegania rzeczywistości, źródło tego, czym jest wewnętrzny obserwator.
Ono jest jedno i to samo, i to widać w niektórych przedstawieniach innego symbolu, który jest nazywany rękami Boga. Ten symbol, zwróć uwagę, to jest znowu to samo. Znowu mamy drzewa wyrastające z źródła jednego.
Co ciekawe, jeśli chodzi o ręce Boga, to potrafią się te grabki różnić. I to, co różnią, to ciekawe. Powtarzam, nie trzeba się ze mną zgadzać.
Te różniące się grabki oznaczają właśnie różne osobowości, różne typy istot patrzących na rzeczywistość na zewnątrz. I znowu wszystkie te istoty mają swoje źródło w jednym centralnym punkcie. Idąc dalej, mamy symbole labiryntu, tego labiryntu właśnie, takiego powiązanego mocno.
Nie wiem, czy wiecie, że taki labirynt potrafi się śnić różnym ludziom? Właśnie, że są w domu, gdzie pokoje są zagięte pod kątem prostym. Dlaczego tak to się śni tym ludziom?
Dlaczego to jest ważne? Są ważne sny, są sny, w których oni jakby chodzą po Axis Mundi. To jest, gdyby ktoś chciał mnie zapytać, jak wygląda wnętrze pnia drzewa poznania, które to drzewo poznania może się śnić w postaci drzewa, ale współczesnym ludziom częściej się śni w postaci budynku.
Wysokiego budynku, bym powiedział, że to są pokoje zagięte w kształt, w kształt pod kątem prostym. Nie wiem, dlaczego tak często schodzące się do środka spiralą. I to dotyczy też symbolu, do którego za chwilę dojdziemy.
Dojdziemy. No, w każdym razie, znowu mamy tutaj do czynienia z symbolem mówiącym o pewnych meandrach psychiki, dosłownie przenośni, które to meandry kręcą się wokół centralnego źródła, łączącego nas z jakimś sakr. .
. Jeśli chodzi o znak gromowładnego, czyli znak znowu Peruna, to po tym co. .
. Już powiedziałem: widzicie, że to jest ciągle to samo, prawda? Czyli mamy gałęzie rozchodzące się od punktu centralnego i tym razem kropki, punkty reprezentujące być może właśnie ludzi oddzielonych od źródła, albo właśnie nieoddzielonych, tylko spójnych.
Z tym tutaj mamy do czynienia z pewną też estetyką symbolu, która czasami przeszkadza w interpretacji samego symbolu. Symbol im prostszy, tym lepszy. Im bardziej wyrafinowany, tym trudniejszy w interpretacji.
I skoro mówiliśmy już o spirali, spirala jest powiązana, moim zdaniem, z drzewem poznania. Zisi to jest w poprzek jego pień, które wędrówka wewnątrz tej spirali, wędrówka wewnątrz labiryntu duszy, wjedzie do punktu centralnego, czyli do tej świętości, tego czegoś najważniejszego. W przypadku triskelion mamy do czynienia z czymś bardzo ciekawym, bo mamy potrójną spiralę, która jest powiązana ze sobą.
Każda następna jest powiązana ze sobą. Można zadać pytanie: co to oznacza? Więc moim zdaniem to oznacza następujące po sobie rozdania, czyli te boskie pasjanse, czyli wielki wybuch, wielki wybuch, wielki, wielki wybuch, jeden wszechświat, drugi wszechświat, trzeci wszechświat i tak po kolei.
Następujące, następne, następne, następne wcielenia tej Boskiej, super Boskiej, super istoty, której wszyscy jesteśmy częścią. Jeśli przyjąć oczywiście taką interpretację, bo nie trzeba w ten sposób na to patrzeć. Jeśli spojrzeć na świat, że świat jest Bogiem Spinozy, czyli wszystkie elementy świata są elementami boskimi — my również, i my jesteśmy po prostu oczami Boga, patrzącymi na tę rzeczywistość.
I nasze być może wspomnienia, nasze przeżycia są w jakiś sposób istotne dla tej super istoty, bo tylko nasze przeżycia tutaj, na tym łyp dole, w jakiś tam sposób poszerzają zrozumienie tej super istoty tego, co się dzieje dookoła. To oczywiście taka bajeczka jest, no, ale z braku lepszej, taką wam opowiadam. To Bóg chodzi, się umiera w każdym Big Bangu, tak jak mówiliśmy sobie o symbolu uroborosa.
No i przechodzi przez kolejne wcielenia, w których za każdym razem chodzi o to, żeby istoty te świadome, samoświadome, dochodziły do zrozumienia, czym są naprawdę, prawda? Czyli do wchodzenia w to, w to źródło, w to centrum. I tego samego dotyczą, moim zdaniem, te wszelakie plecionki, z którymi mamy do czynienia w estetyce tej pogańskiej.
One pokazują ten sam przebieg. Czyli mamy jakąś całość, która jest tym razem w postaci wrzeciona, i ta całość zamienia się w następną całość, która znowu jest w postaci wrzeciona, i znowu następna, i znowu następna, i ta plecionka idzie w nieskończoność, powtarzającym się cyklem. Mówi się, że te symbole przedstawiają cykliczność przyrody.
Ja bym poszedł dalej, ponieważ myślę, że naszej psychiki nie bardzo, naszą psychikę nie bardzo obchodzą cykliczności i przyrody, bo one są oczywiste, one są banalne. Myślę, że naszą psychikę bardziej obchodzi cykliczność istnienia w ogóle. I dlatego to są takie ważne przedstawienia.
Więc te wszystkie wrzecionowate plecione meandry, które przechodzą dalej, moim zdaniem z tym są powiązane. Zresztą grecki meander też, przedstawiający właśnie jeden zawód, drug zawód, później przechodzący w następny meander, i tak dalej. Ja wiem, że ta nazwa pochodzi od rzeki Meander, natomiast wydaje mi się, że ten symbol jest taki nośny, bo być może przedstawia to, co te plecionki, prawda?
Czyli powtarzające się cykle narodzin, śmierci wszechświata, narodzin, śmierci Boga. Tak naprawdę śmiesznie pomyśleć, że w meandrze każdy z tych zawojów to jest po prostu jeden cykl wszechświata. Następnie mamy symbole powiązane z trójkątem, z trójkątem albo przechodzącym w siebie, który jest bardzo podobny do tych plecionek, właśnie tych takich wrzecionowatych, tylko tutaj mamy bardziej ostre kąty.
Dlaczego trójkąt, moim zdaniem, jest ważny? Dlatego, że trójkąt jest w moim przekonaniu symbolem istnienia. Dlaczego trójkąt, a nie punkt, nie odcinek?
Bo gdyby w najprostszą stronę to punkt powinien być symbolem istnienia — punkt słaby graficznie nie określa jakby rzeczywistości. Również odcinek, czyli dwa punkty połączone kreską, są za mało komunikatywne, żeby określać rzeczywistość. Moim zdaniem najprostszym symbolem rzeczywistości, istnienia, jest właśnie trójkąt, czyli pierwsza płaska figura geometryczna, która zajmuje pewną powierzchnię.
Zresztą być może nieprzypadkiem, tutaj się będziecie ze mnie śmiali, na pewno, być może nieprzypadkiem to Boskie Oko chrześcijańskie jest właśnie w trójkącie, bo to jest ta podstawowa, podstawowa już figura geometryczna, która może symbolizować istnienie, czyli samą rzeczywistość. Czasami trójkąty w różnych wisiorkach, w różnych symbolach, tych takich ornamentowych, są ze sobą splecione, właśnie pokazując następujące po sobie wszechświaty. Czasami są jednocześnie, jakby nałożone na siebie, pokazując, że to są wszechświaty, które następują po sobie, ale w pewnym sensie podobne do siebie, tak.
Czyli one postępują w czasie, jeden za drugim, jeden za drugim, jeden za drugim. I to by było na tyle, jeśli chodzi o prostą interpretację symboli geometrycznych, które nas otaczają. Ja myślę, że widzicie tutaj w tym, co powiedziałem, widzicie pewne, pewną redukcję i pewne dążenie do tego, żeby pokazać, że one wszystkie są do siebie podobne i wszystkie oznaczają niemalże to samo: oznaczają nas połączonych z super istotą, która jest jednocześnie światem, który cyklicznie rodzi się i umiera.
A my, w trakcie wędrówki po tym wszechświecie, po tej super istocie, w trakcie naszego spostrzegania, mamy do zrealizowania być może jeden z najważniejszych celów, jakim jest odkrycie tej super istoty, odkrycie rdzenia istnienia, czego wam wszystkim życzę i sobie również. Amen.