[Muzyka] Dzień dobry, wita się z wami Marcin Sergiusz Przybyłek. Witam na kolejnym kazaniu kościoła jedynki. Jej znaczenia na początku, jak zwykle, wielkie podziękowania dla moich patronów i dla członków tego kanału.
Bardzo doceniam wasze wsparcie, a dzisiaj zajmiemy się pytaniem filozoficznym, które, jak sądzę, niesie ze sobą bardzo poważne konsekwencje, kiedy na nie odpowiemy. A pytanie brzmi mniej więcej tak: czy możesz być kimś innym? Wyobraźmy sobie taki eksperyment myślowy, myślowy, bo nie da się tego eksperymentu przeprowadzić przy współczesnym stanie nauki i techniki na żywo.
Można sobie wyobrazić taki eksperyment. Wyobraźmy sobie, że jakiś człowiek, powiedzmy sobie, Piotr, zjeżdża po konkretnym stoku narciarskim na nartach. To jest zjazd trudny, trzeba wykonać sporo zakrętów, trzeba wyskoczyć w którymś tam momencie, opaść na równe nogi.
No, Piotr jest dobrym narciarzem, więc oczywiście sobie z tym poradzi. Ale ważne jest to, że zanim Piotr rozpocznie ten zjazd, naukowcy zakładają mu na głowę urządzenie w kształcie, powiedzmy, hełmu. I to urządzenie nazwiemy sobie psychoskanem.
Psychoskanem, dobrze. Jakie jest zadanie tego urządzenia? Zadaniem tego urządzenia jest nagranie wszystkich bodźców, jakie otrzyma mózg Piotra podczas tego zjazdu.
Wszystkich bodźców zmysłowych, czyli psychos nagra wszystkie możliwe bodźce wzrokowe. Przy czym trzeba tutaj sprecyzować, jak to będzie wyglądało. Chodzi o tak zwane drogi aferentne, czyli wstępujące, czyli o te wszystkie nerwy i pojedyncze ich elementy, czyli aksony, czyli wypustki neuronów, które doprowadzają informacje zmysłowe do mózgu.
Pamiętajmy, chodzi o te kabelki, które doprowadzają informacje zmysłowe do mózgu. Każdy z tych kabelków składa się z tysięcy pojedynczych miedzianych drucików, czyli aksonów. Tak, czyli każdy z nerwów, kabelek to jest nerw, każdy z tych nerwów zawiera w sobie tysiące wypustek neuronalnych, wypustek neuronów zwanych aksonami.
Tak, one są bardzo długie i one doprowadzają do mózgu informacje. I tak, psychos jest w stanie wyizolować każdy z tych aksonów i nagrać, zarejestrować każdy impuls każdego aksonu. Więc po kolei od oczu, prawda, żebyśmy wiedzieli, jakie impulsy docierają do obszarów wzrokowych Piotra, od uszu, żebyśmy zarejestrowali wszystkie możliwe bodźce dźwiękowe, jakie idą od ucha wewnętrznego do środków interpretacyjnych słuchowych mózgowych, również od, nie wiem, zmysłu powonienia, od nosa, prawda.
Jeśli wieje jakiś fajny wiatr górski od lodowca, to żeby to też ten zapach był zanotowany, również bodźce smakowe. No, jeśli Piotr zakosztuje butów narciarskich, temperaturowe bodźce, czyli, no wiadomo, żeby był ten powiew mrozu na policzkach, na dłoniach. Być może, oczywiście, dłonie trzymające kijki narciarskie.
Drżki się kojarzą z lotniczymi sprawami, oczywiście. Stopy, podudzia, śnięte tymi butami narciarskimi, było wio, że Piotr ma na, na, na stopach, na, no tak, na stopach narty. Więc te wszystkie obciążenia przenoszone na nastawy też, żeby były odczuwane, wszystkie te nasze receptory propriocepcji, czyli położenia naszych kończyn, oczywiście też doprowadzają informacje do mózgu.
Wszystkie nasze odczucia kinestetyczne, czyli związane z przeciążeniami, z przyspieszeniami, zwolnieniami, przeciążeniami przy zakrętach, przyspieszeniem, kiedy hamujemy, to wszystko jest zarejestrowane. To wszystko jest zarejestrowane. Piotr zjeżdża z góry, tak jak mówiliśmy, pokonuje zakręty, czuje przeciążenia, widzi ładne widoki: błękit nieba, biel śniegu, czerwień swoich nart, niebieskość swojego kombinezonu, żółć swoich rękawic.
Załóżmy, że jest bardzo kolorowo ubrany. Pokonuje cały ten zjazd. Na samym dole wyłącza rejestrację tego psychos.
Czyli mamy zapisany, oczywiście teoretycznie, mamy zapisany cały raport zmysłowy, który poszedł do mózgu Piotra. Być może zastanawiacie się, po co to zrobiliśmy. A no, zrobiliśmy to po to, żeby sprawdzić, czy po założeniu tego hełmu przez naukowców, załóżmy przez naukowca Klausa i naukowczyni Helgę, oni będą w stanie poczuć to, co poczuł Piotr.
I tutaj zaczyna się już nasza analiza, taka głębsza dywagacja. Czy Klaus i Helga, nasi naukowcy, będą w stanie? Załóżmy, że Klaus w warunkach laboratoryjnych siada sobie na jakiejś tam bardzo wygodnej leżance, być może takiej, zabezpieczającej go przed upadkiem, w razie gdyby jego organizm zareagował jakimiś ruchami mimowolnymi, wtedy kiedy będzie odtwarzany ten cały zjazd nagrany przez Piotra.
Klaus przyjmuje z rąk Helgi ten psychoskan, zakłada sobie na głowę i włącza odtwarzanie. Ja tutaj pomijam wszelkie aspekty techniczne związane z tym, że wypadałoby wyłączyć w przypadku Klausa jego doznania z tego laboratorium, czyli to, że on widzi dookoła siebie to laboratorium, że on słyszy dźwięki aparatury tego laboratorium, że on czuje na plecach i na pupie siedzenia, na którym siedzi. Bo przecież Piotr nie siedział nigdzie, prawda?
Stał w nartach. Załóżmy, że sygnały z tego psychoskanu, że ten psychos jest tak skonstruowany, że jest w stanie wytłumić wszystko to, co jest odczuwane przez Klausa aktualnie w tym laboratorium, i przełączyć mózg Klausa wyłącznie na odbiór bodźców dyktowanych przez psychos. Ja to zresztą opisuję dosyć dokładnie, działanie tego w swojej sadze „Gedeck”, zwłaszcza w pierwszych tomach, gdzie opisuję pracę Gedeck i to, w jaki sposób wchodzi się w gry przyszłości, bo to, w zasadzie, to, co ja teraz opisuję w tym eksperymencie myślowym, Piotra, Helgi, Klausa, to jest troszeczkę jakby wejście w grę.
Tym się różni od gry, że Klaus nie będzie miał możliwości zrobienia niczego w sposób interaktywny podczas odtwarzania tego filmu piotrowego przez psychos. Będzie biernym odbiorcą wszystkich doznań Piotra. No i zaczyna się odtwarzanie.
Przypomnę: wszystkich bodźców zmysłowych, które doszły do mózgu Piotra, czyli wzrokowych: czyli Klaus zaczyna widzieć niebo i śnieg, i czerwone narty, i żółte rękawice, i niebieski kombinezon; dźwiękowych: czyli Klaus zaczyna słyszeć szum wiatru w uszach, kiedy zaczyna zjeżdżać; kinestetycznych i proprioceptywnych: czyli czuje uginanie się swoich kolan, czuje nacisk nart, czuje to przyspieszenie, wtedy kiedy wykonywany jest skok na jakieś muldzie; to czuje to wszystko w sobie; no i oczywiście zapachowych: czyli zapach wiatru, temperaturowych: czuje ten mróz, i tak dalej, i tak dalej. I przeżywa w sposób nieinteraktywny, czyli tak, jakby przeżywał film puszczany w jakimś super kinie, gdzie atakowane są wszystkie zmysły. I przeżywa dokładnie zjazd Piotra.
Przeżywa dokładnie zjazd Piotra. Tak za chwilę to samo dokładnie zrealizuje Klaus. Zdejmuje psychos, po tym jak zapis, znaczy zapis się skończył, podaje ten hełm, znowu włącza odtwarzanie, i znowu Helga przeżywa to samo, prawda?
Mamy dwie osoby, Klausa i Helgę, dwójkę naukowców. No, powinniśmy mieć. .
. I cóż, więcej żeby wszyscy mniej więcej przeżyli to samo. Helga znowu przeżywa biernie zjazd Piotra.
Pytanie teraz brzmi, czy Helga i Piotr – znaczy, czy Helga i Klaus – wiedzą, co przeżył Piotr. No więc zastanówmy się, czy Klaus i Helga przeżywają to, co przeżył Piotr. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że dlaczego nie, w końcu mają pełny raport zmysłowy, prawda?
Ale jaką mamy gwarancję, że pełny raport zmysłowy daje 100% pewności, że przeżycia Piotra? Przecież Piotr ma inny mózg, nawet jeśli mamy do czynienia ze zdrowym Piotrem, zdrowym mózgu. Czyli nie ma tam żadnych uszkodzeń, i zdrową Helą, zdrowym Klausie.
To jednak ich mózgi różnią się organizacyjnie, i mimo że ostatecznie spełniają bardzo podobne funkcje w przypadku, tak jak mówiłem, zdrowych ludzi, ludzi, którzy nie mają uszkodzonych mózgów, to jednak istnieją dosyć niecharakterystyczne, dosyć istotne różnice indywidualne, które decydują o tym, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. Tak, dlaczego ja jestem Marcinem, ty jesteś Olą, ty jesteś Grzesiem, ty jesteś Czesiem? Dlatego, że mamy różne mózgi, które zbudowały się tylko w życiu płodowym, ale również potem przez liczne doświadczenia, których byliśmy świadkami, których byliśmy uczestnikami, przez naukę, przez geny, w końcu od naszych rodziców, którzy odziedziczyli te geny od swoich rodziców i od setek pokoleń wstecz.
Więc po prostu się różnimy. Mózg Piotra różni się od mózgu Klausa i Helgi. W związku z tym tak naprawdę nie mamy żadnej gwarancji, że Klaus i Helga przeżyli to, co przeżył Piotr.
Mamy gwarancję, że doznali tego samego przejazdu, ale już interpretacja tego przejazdu, sposób widzenia tego przejazdu, sposób czucia tego przejazdu jest najprawdopodobniej inny. To, co się dzieje w mózgu Piotra, ale to, co się dzieje w nerwach aferentnych, tak? Czyli w tych wszystkich aksonach, które doprowadzają informacje do mózgu.
Czy możliwe byłoby w takim razie zarejestrowanie tego, co się dzieje w samym mózgu Piotra? Wyobraźmy sobie, że. .
. czy jeszcze cofnijmy się o krok. Czyli mam nadzieję, że jest dla was jasne, że tak naprawdę w tym eksperymencie przeżywają tego, co przeżył Piotr.
Oni zjeżdżają wirtualnie tym samym stoku z tym samym raportem zmysłowym, ale przeżywają coś swojego, bo mają inne mózgi. Czy to jest jasne? Chociaż widzą to samo, chociaż słyszą to samo, to już same ich przeżycia, chociażby emocjonalne, które nie są rejestrowane przez psychos, chociażby skojarzenia, które psychos, chociażby wspomnieniowe, które także nie są rejestrowane przez psychos, już nie są te same co Piotra, bo Piotrowi się kolor niebieski nieba kojarzy z dzieciństwem, a Helgdze z jakimś zdjęciem, a Klausowi z jakimś filmem fantastycznym, prawda?
I już mamy różne przeżycia. Więc czy możliwe byłoby, żeby za pomocą psychos, nie drogi aferentne, ale to, co się dzieje bezpośrednio w mózgu Piotra? Załóżmy, że mamy taki poziom techniki, który to umożliwia, czyli rejestrujemy, jeszcze raz zakładamy Piotrowi psych na głowę, jeszcze raz, jeszcze raz go stawiamy na stoku i jeszcze raz każemy mu zjeżdżać.
Tym razem w takim trybie, żeby zarejestrować absolutnie wszystko, co się dzieje w mózgu Piotra, kiedy on zjeżdża. Czyli psychos rejestruje absolutnie wszystkie pobudzenia nerwowe, pobudzenia neuronalne, wszelkie możliwe aktywności komórek zawartych w mózgu Piotra, łącznie z komórkami glejowymi podczas zjazdu. No i wyłączamy na dole, psychos leży, włącza odtwarzanie i widzi, słyszy, czuje same zakłócenia.
Dlaczego? Dlaczego ani Klaus, ani Helga nie są w stanie. .
. ? No, dlatego że Klaus i Helga mają inne mózgi.
To jest inny odcisk. Jedyną osobą, która jest w stanie to odczuć, odebrać ten zapis, to jest Piotr. Piotr intensywnie albo będzie intensywnie uczestniczył w jakichś tam aktywnościach, które będą wpływały na jego obszary zmysłowe, może w skutek neuroplastyczności mieć już troszeczkę inny mózg, troszeczkę mogą powstać nowe połączenia nerwowe, a jeśli się napije dużo alkoholu, to mogą zaniknąć niektóre połączenia.
Z zakłóceniem więc przy tej modyfikacji tego eksperymentu myślowego okazuje się, że Klaus i Helga po prostu nie są w stanie odebrać zapisu tego, co się dzieje w mózgu Piotra, dlatego że nie mają mózgu Piotra. Jedyną osobą, która może to odebrać, to odczytać, jeszcze raz przeżyć to, będzie rzeczony Piotr. Więc załóżmy, psychos w laboratorium położy na leżance i odtworzy jego przejazd, jego osobisty przejazd.
Więc Piotr jeszcze raz zjeżdża, jeszcze raz przeżywa swój zjazd z góry do dołu. Pytanie brzmi, czy Piotr przeżywa go tak samo jak wtedy, kiedy zjeżdżał podczas nagrania i odpowiedź jest zaskakująca. Mianowicie nie.
Piotr już raz zjechał z tej góry, czy nawet dwa razy, jeśli przyjąć taki ciąg wydarzeń, że najpierw psychos nagrał jego drogi aferentne, a za drugim razem nagrał jego doświadczenia już bezpośrednio z mózgu. I on już zjechał, on już zjechał dwa razy tę samą drogą. I nawet jeśli odtwarza ten swój drugi zjazd, wtedy kiedy psychos zarejestrował jego zapisy już tutaj mózgowe, jego pobudzenia mózgowe, nawet jeśli przeżywa to jeszcze raz leżąc na leżance w laboratorium, to czy mamy pewność, że to ten sam typ przeżyć?
To jest trudne pytanie w tym momencie, bo załóżmy, że psychos zarejestrował wszystkie skojarzenia, które zachodziły w mózgu Piotra, wszystkie wyobrażenia, wszystkie odczucia emocjonalne, je teraz odtwarza. Pytanie brzmi, czy rzeczywiście Piotr przeżywa dokładnie to samo, ponieważ wszystkie jego przeżycia zostały zarejestrowane przez ten psychos, emocjonalne, wyobrażeniowe, intelektualne. Załóżmy, że podczas skoku na muldzie pomyślał sobie o jakimś tam dowcipie, który ktoś powiedział mu kiedyś dawno temu i on, wyskakując już wirtualnie podczas odczytywania tego zapisu w laboratorium, też jego mózg pobudzony przez psychos przypomina sobie ten dowcip.
Czy to rzeczywiście jest to samo? Czy jest jakaś jakościowa różnica między przeżyciem, wtedy kiedy Piotr zjeżdżał sobie bezpośrednio już z tej góry, a w sytuacji, kiedy to wszystko jest mu jeszcze raz odtwarzane? No więc to jest bardzo ciekawe pytanie i na pierwszy rzut oka wydaje się, że Piotr przeżywa wszystko dokładnie tak samo, skoro psychos zarejestrował wszelką aktywność, czyli wyobrażenia, skojarzenia, myśli, odczucia emocjonalne, i oczywiście cały raport zmysłowy też, znaczy nie raport zmysłowy, ale już interpretacje, interpretacje dokonane przez jego ośrodki interpretacyjne.
Prawda: wzrokowe, słuchowe, węchowe, smakowe i tak dalej, i tak dalej. To wydaje się, że na ten czas, kiedy Piotr leży na leżance w laboratorium i ma odtwarzane jeszcze raz to wszystko, co przeżył na stoku, to jakby jest jego psychika martwa, zamrożona. To można nazwać, jak w tym momencie C, co już przeżywa na siłę.
Jest to wymuszone na niej, że przeżywa wszystko jeszcze raz, dokładnie tak samo, jakby z odtworzonej taśmy. Zastanawiam się w tym momencie nad konsekwencjami takiego rezultatu. Załóżmy, że jest prawdziwy.
Załóżmy, że myśli pod tytułem „podwiek konstatacji”: „O rany, przeżywam to wszystko jeszcze raz”, bez nawet świadomości. „O rany, przeżywam to wszystko jeszcze raz”, bez tego obserwatora, który byłby w stanie powiedzieć: „Ja obserwuję się na tym stoku”. Jakie są konsekwencje stanowiska, że Piotr naprawdę nie ma świadomości tego, że przeżywa to wszystko jeszcze raz?
Że jego psychika po prostu przeżywa to wszystko jeszcze raz? No, konsekwencje wydają się dosyć znaczące, mianowicie stawiają pod znakiem zapytania istnienie superweniencji, hipotezy, która mówi o tym, że nasza myśl decyduje o tym, co robi nasz mózg. Czyli ja myślę o tym, żeby podnieść rękę, i ja podnoszę rękę.
Ja myślę o tym, żeby opuścić rękę, i ja opuszczam rękę. Ja myślę o tym, żeby coś powiedzieć, i ja to mówię. Jeśli Piotr podczas tego zjazdu nucił jakąś piosenkę, a psycholog zarejestrował to wszystko, co dzieje się w jego mózgu, czyli również działalność ośrodka Wernickiego i ośrodka Broki, ośrodków mowy, czuciowego i ruchowego, to czy podczas odtwarzania tego wszystkiego na leżance w laboratorium usta i krtań Piotra zaczęły się ruszać, również język artykulacyjny, Piotr zaczął nucić tę samą piosenkę bez świadomości, że to robi?
Czy Piotr w ogóle miałby świadomość tego, co robi? Jeśli to wszystko by było odtwarzane, czy jego świadomość by była symulowana w pewnym podzespole tej symulacji, pod tarzaną sztuczną? To czym sztuczna świadomość różni się od naszej, niestacznej?
Przypomnijmy sobie jeszcze raz to pojęcie superweniencji, zakłada, że mamy wolną wolę i że nasza psychika w jakiś sposób rzeczywiście wpływa na mechanizm, jakim jest nasz mózg. Bo nasz mózg jest parekselans mechaniczny. To jest zestaw trybików.
Tutaj troszeczkę trywializuję sprawę, ale tak naprawdę można mózg postrzegać jako mechanizm, jako urządzenie, bio-urzadzenie. Ale cóż z tego, że bio? Bio znaczy, że jest mokre.
To jest tyle, że działa w środowisku wodno-tłuszczowym. Tam jest dużo lipidów, dużo wody, są dużo jonów i tak dalej. Jest polaryzacja, depolaryzacja, są zjawiska elektryczne.
Urządzenie brak superweniencji, w której wszystkie decyzje, które podejmujemy, wszystkie myśli, które w nas się pojawiają, wszystkie odkrycia, wszystkie kłótnie, które prowadzimy, wszystkie dywagacje, dyskusje, wszystko, co robimy w ogóle w życiu intelektualnie, emocjonalnie, ruchowo, zmysłowo — wszystko to, co się dzieje, to jest wynik działalności tych trybików, a nasza wola nie istnieje. Wola jako byt, który nakazuje coś czy zakazuje. Prawda, że ja nie chcę podnosić tej ręki, ja nie chcę się napić herbaty w tym momencie, więc nie wyciągnę, albo chcę się napić herbaty i wyciągam rękę do kubka i wypijam.
Tak więc superweniencja to zjawisko hipotetyczne, które mówi o tym, że istnieje wpływ psychiki na mózg. Że psychika jest czymś jakby troszeczkę innym — niech będzie, że emergentnym w stosunku do mózgu — i istnieje wolna wola. Jeśli natomiast nasz mózg jest systemem trybików, to można zaryzykować stwierdzenie, że nie ma wolnej woli, że o wszystkim decyduje coś zdeterminowanego.
Po prostu trybiki są ustawione tak, a nie inaczej, więc musi zajść taka, a nie inna reakcja w tym mózgu. Czyli wszystko to, co ja do was teraz mówię, wszystko to, co ja robię, wszystko to, co robił Piotr podczas zjazdu narciarskiego, było wynikiem działania tych trybików, a jego świadomość tylko to wszystko obserwowała i wydawało jej się, że ma jakikolwiek wpływ. Podobnie wtedy, kiedy już Piotr leży na leżance w tym laboratorium rzecionym i przeżywa wszystko jeszcze raz, jego przeżycia są symulowane, jego myśli są symulowane, jego odczucia, jego skojarzenia, jego wyobrażenia, jego emocje są jeszcze raz odtworzone, a on nie ma świadomości tego, że to jest jeszcze raz odtwarzane.
Jest to trochę przerażające, nie uważacie? Więc mamy tutaj dylemat: czy zarejestrowanie psychos kanem wszystkich doznań Piotra spowoduje, że kiedy to będzie odtwarzane, Piotr straci świadomość tego, że jest w danym momencie w laboratorium, straci świadomość tego, że pod obserwuje jeszcze raz swoje doznania, i będzie jeszcze raz na stoku, gdzie, tak jak z taśmy magnetofonowej, zostaną odtworzone wszystkie jego przeżycia bez jego świadomości, że to jest odtwarzane? Jeśli tak, to jesteśmy w dużym kłopocie, bo to by oznaczało, że nie ma tej superweniencji.
Już byłem. Ja to już oglądałem. To jest pierwsza rzecz.
Tutaj jest dylemat. Ja nie znam odpowiedzi na pytanie, czy istnieje możliwość, żeby Piotr był w stanie zarejestrować powtarzalność, że to już było — że ja nie jestem w tej chwili w tej sytuacji, że ja odtwarzam jeszcze raz. Pytanie: czy byłaby jakaś instancja wyższa w psychice Piotra, która jest ponadmózgowa, która byłaby w stanie określić, że chociaż to wszystko dzieje się, jakby naprawdę, to mi się coś nie zgadza?
„Ja to już oglądałam. ” „Ja to już oglądałem” — czyli dusza Piotra by tak powiedziała. „Ja już to, ja już to byłem.
” Jeśli myślicie, że to koniec dylematów, to się mylicie. Mianowicie mówiliśmy sobie dosyć często o świecie niefizykalnym i o doznaniach subiektywnych. Ja nie bez kozery wspominałem o tym, że narty Piotra są czerwone, jego rękawice są żółte, jego kombinezon jest niebieski, niebo jest niebieskie, śnieg jest biały.
Więc jak sprawdzić, w jaki sposób Piotr widzi kolory, w jaki sposób Piotr słyszy dźwięki? Czy dźwięk wiatru wiejącego w uszach, w głowie Piotra podczas przeżyć Piotra brzmi tak samo, jak wtedy, kiedy my słyszymy wiatr? Czy kolor nieba, niebieski, jest rzeczywiście tak samo niebieski, jak wtedy, kiedy my patrzymy na niebo?
Czy może, chociaż Piotr nazywa to, co widzi, kolorem niebieskim, i my nazywamy to, co widzimy na niebie, kolorem niebieskim, to okazuje się, że Piotr nazywa niebieskim kolorem to, co my nazywamy zielonym? Zielonym kolorem? Może Piotr widzi niebo jako zielone, a nazywa je niebieskim, uczył się od dzieciństwa, że ten kolor się nazywa niebieskim.
Czy jest, czy mamy możliwość to sprawdzić za pomocą tego psychos Kanu? No więc powiedzieliśmy już sobie, że no, jeśli chodzi o drogi aferentne, czyli te drogi zmysłowe, czyli te wszystkie nerwy, jeśli używamy tego pierwszego zapisu, czyli tego, w którym psychos zanotował tylko i wyłącznie pobudzenia, które idą od zmysłów do to Helga i Klaus, czyli naukowcy, zobaczą kolory na swój sposób, czyli nie będą w stanie stwierdzić, czy Piotr widzi niebieski tak samo jak oni. Oni zobaczą niebieski na swój sposób, inaczej.
Oni zobaczą kolor nieba na swój sposób, Klaus widzi to, co Piotr. Gdyby wziąć ten zapis samego mózgu, tak? Ten drugi zapis psychos nowy, no to widzimy, że jest w stanie to odtworzyć tylko Piotr.
W związku z tym, no, on widzi ten zapis tak, jak widział zawsze, czyli on wie, jak widzi kolory. Natomiast już jest ciągle Piotrem, odpada tutaj możliwość sprawdzenia, jak Piotr widzi kolory. Czy istnieje jakiś inny sposób, jakiś inny eksperyment myślowy, na który pomógłby nam odpowiedzieć na pytanie, czy jesteśmy w stanie jakoś sprawdzić, jak Piotr widzi kolory?
Załóżmy, to jest już potężne założenie, bo to, o czym do tej pory mówiliśmy, jest możliwe przynajmniej w teorii. Przynajmniej w teorii, zgodnie z zasadami współcześnie obowiązującej nauki, jest teoretycznie możliwe, że powstanie kiedyś tak nieprawdopodobnie precyzyjne urządzenie, ten rzeczony psychos, które będzie w stanie rejestrować nie tylko każde pobudzenie neuronalne w drogach aferentnych, ale również każde pobudzenie neuronalne w naszym mózgu, neuronach, w komórkach glejowych. Teoretycznie, oczywiście teoretycznie, bo to wiadomo, że to było niebywale złożone, ale teoretycznie jest to możliwe.
Wyobraźmy sobie, że ten psychos ma jeszcze jedną cechę, która jest zgodnie ze współczesną nauką niemożliwa, czyli że ten rzeczony psychos potrafi zarejestrować działalność wewnętrznego obserwatora Piotra. Pamiętacie, podczas poprzednich kazań w ramach Kościoła Jedynki i jej znaczenia, mówiłem wielokrotnie o tym, że istnieje potężny, potężny problem związany z pytaniem, kto widzi kolory, kto słyszy dźwięki. Mówiliśmy sobie o tym, że wtedy, kiedy widzimy jakiś kolor, powiedzmy ten słynny kolor czerwony, to jedyne, co się dzieje w naszych ośrodkach interpretacyjnych mózgowych, to jest odpalenie, w cudzysłowie, odpalenie.
Tak to nazywa Donald Hoffman, który się zajmuje tymi sprawami już od wielu lat, znakomity naukowiec. Odpalenie pewnej sekwencji, pewnego zbioru neuronów w naszym obszarze interpretacyjnym wzrokowym, znajdującym się w naszej potylicy. I to jest tyle.
Po prostu pewna grupa neuronów, oczywiście olbrzymia grupa, odpala się w pewnym rytmie, w pewnej sekwencji i tyle. I Hoffman zadaje pytanie, w jaki sposób się to przekłada na doznanie koloru czerwonego i nie ma pojęcia, i nikt nie wie. Nikt też nie wie, kto widzi ten kolor.
Nikt też nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób widzisz, patrząc na niebo. Możemy obaj, czy oboje, nazywać ten kolor kolorem niebieskim, ale nie ma żadnej naukowej metody, żadnej obiektywnej metody na zweryfikowanie, czy to, co ja widzę, jest tym samym kolorem, który ty widzisz. Nazywamy to barwą tak samo, bo się nauczyliśmy od dzieciństwa, że barwa nieba jest nazywana kolorem niebieskim.
To, i to jest domena tego teoretycznego, hipotetycznego, który ja nazywam w ramach Kościoła Jedynki znaczeniem wewnętrznym obserwatorem, czyli nazwijmy tego wewnętrznego obserwatora duszą, jakkolwiek. Ja nie używam pojęcia dusza, bo to potężne konotacje religijne. Ja staram się od nich uciekać.
Tak, mogę więc założyć, że psychos jest w stanie zarejestrować tego wewnętrznego obserwatora, czyli załóżmy, że istnieje jeszcze wyższa instancja, wytwarzana przez mózg, albo kooperująca z mózgiem, mająca jednak coś w rodzaju wolnej woli. Czyli wracając do naszego przykładu, kiedy Piotr odtwarza sobie wszystkie swoje doznania, już mózgowe, to jest w stanie jego psychika, ten wewnętrzny, mieć poczucie, że ja już to przeżyłem, przeżywam jeszcze raz, ale mam świadomość, że przeżywam to jeszcze raz. Załóżmy, że ten psychos, jeszcze raz zakładamy Piotrowi na głowę, na głowę ten psychos.
Piotr po raz trzeci jest na zjeździe narciarskim. Na stoku zakłada żółte rękawice, niebieski kombinezon, czerwone narty. Tym razem rejestruje wszystkie doznania wewnętrznego obserwatora, czyli to, jak Piotr widzi kolory, to, jak Piotr słyszy dźwięk wiatru, to, jak Piotr czuje odczucie zimna na policzkach, to, jak Piotr odczuwa wszystkie przeciążenia w stawach i wszystkie te dynamiczne sprawy związane ze zjazdem.
Piotr zjeżdża, nał zdejmuje, wracamy z powrotem do laboratorium i Klaus, oczywiście bardzo podniecony, albo Helga, nie mniej podniecona, zakłada hełm na głowę, kładzie się na leżance i zaczyna odtwarzać. I co się wtedy dzieje? Jeśli psychos miałby tę cechę, że jest w stanie rzeczywiście, rzeczywiście jego zapis da się odczytać przez Helgę, tutaj wkraczamy w obszar trochę magiczny, więc nie wiem, jakie rządzą reguły światem wewnętrznego obserwatora od strony technicznej.
Jeśli Helga byłaby w stanie odczytać ten zapis, to czy wciąż byłaby Helgą? Czy jest w stanie odczytać ten zapis i zaczyna widzieć kolory tak, jak widział je Piotr? Załóżmy, że rzeczywiście on widzi inaczej kolor nieba, widzi inaczej kolor śniegu, widzi inaczej kolor swoich nart, kombinezonu i rękawic, inaczej słyszy wszystkie doznania, zupełnie różne.
Czy Helga, będąc Helą, jest w stanie to zobaczyć? Czy Helga musi stać się Piotrem, żeby to zobaczyć? Moim zdaniem, Helga nie może być Helgą, żeby to zobaczyć.
Jeśli psychos odczytuje to, żeby Helga zobaczyła świat oczami Piotra, musi stać się Piotrem, nie może być Helgą i widzieć świata za pomocą wewnętrznego obserwatora Piotra. Musi stać się Piotrem, więc na czas odtwarzania Helga staje się Piotrem. Pytanie brzmi: czy ma świadomość tego, że stała się kimś innym?
To jest pytanie troszeczkę podobne do tego, czy Piotr, odtwarzając swój zjazd z psychos Kanu, ten zjazd zarejestrowany przez jego mózg, ma świadomość tego, że to jest ponownie odtwarzane. Jeśli by założyć istnienie wewnętrznego obserwatora, to powinien mieć świadomość tego, że odtwarza wszystko jeszcze raz, że wszystkie jego przeżycia są jeszcze raz odtwarzane. Ślad świadomości tego, że to jest jeszcze raz wszystko odtwarzane.
Pytanie tutaj, które teraz sobie zadajemy, brzmi: czy Helga jest w stanie zachować cząstkę swojego jestestwa? Cząstkę swojej wewnętrznej obserwatorki i jednocześnie obserwować świat oczami wewnętrznego obserwatora Piotra. Może to, co obserwator Piotra, Hel, stać się po prostu Piotrem.
Pytanie brzmi: co się stanie, kiedy zapis się skończy? Zapis się skończył, Helga z powrotem jest sobą, przeciera oczy. Czy ona będzie to pamiętała, czy nie?
Czym jest pamięć? W jaki sposób się generuje? Czy jest wyłącznie wynikiem działalności mózgu, czy istnieje tutaj wpływ wolnej woli generowanej przez wewnętrznego obserwatora?
Jeśli pamięć łączy się z trybikami naszego mózgu i superweniencja nie istnieje, to Helga nie zapamięta nic, czyli stała się na moment Piotrem. Ale ponieważ ten psychos zarejestrował działalność magiczną wewnętrznego obserwatora, to mózg nie miał z tym nic wspólnego z tymi doznaniami. Helga przez chwilę była Piotrem, widziała świat jako Piotr, ale potem już nic z tego nie pamięta.
Natomiast jeśli proces zapamiętywania ma cokolwiek wspólnego z tak zwaną wolną wolą i z tak zwaną superweniencją, czyli tym magicznym procesem wpływania psychiki na mózg, to być może tutaj jest duży znak zapytania. Te doznania zostały w jakiś sposób zapisane przez mózg Helgi. Pytanie brzmi: czy Helga w jakikolwiek sposób byłaby w stanie, już posiadając swojego wewnętrznego obserwatora, po wyłączeniu psychos Kanu tego odtwarzania, czy byłaby w stanie odtworzyć ten zapis pamięciowy, który powstał w jej mózgu za pomocą swojego wewnętrznego obserwatora?
Odpowiedź brzmi moim zdaniem: nie. Jeśli doznania, które są doz, jeśli nawet te doznania stały się doznaniami przez chwilę Helgi, która stała się Piotrem, zostały zapisane w mózgu Helgi jako ślady pamięciowe, to Helga, będąc już znowu sobą, czyli wewnętrzną obserwatorką o imieniu Helga, próbując odtworzyć te ślady pamięciowe, zobaczy znowu kolor nieba tak, jak widzi go zawsze Helga. Czyli mamy tutaj kwadraturę koła.
Helga jest w stanie zobaczyć świat tak, jak widzi Piotr, tylko stając się Piotrem. Kiedy z powrotem staje się Helgą, to nawet jeśli powstaje ślad pamięciowy w jej mózgu z tych jej przeżyć, i stara się dotrzeć do tego śladu pamięciowego, to znowu zobaczy świat swoimi oczami i zobaczy kolory po swojemu. No co z tego wszystkiego wynika?
Co opowiedziałem wam z tych trzech eksperymentów, czyli psychos rejestruje bodźce aferentne, czyli te kabelki, psychos rejestruje działalność mózgu, i psychos rejestruje działalność magiczną wewnętrznego obserwatora? Moim zdaniem wynikają dwie rzeczy. Jedna wydaje się dosyć klarowna i chyba nie ma co do niej żadnych wątpliwości.
Jeśli popełniłem jakieś błędy logiczne, to mnie poprawcie. Mam wrażenie, że nie istnieje żadna możliwość, nawet przy teoretycznym działaniu psychos Kanu tym magicznym, czyli rejestracji wewnętrznego obserwatora. Nie istnieje żadna możliwość stania się kimś innym.
Wydaje się, że istnieje prawo Przybyłka, chociaż tak naprawdę powinienem powiedzieć: prawo Przybyłka Wegerta, bo tak naprawdę dyskutowaliśmy o tym dosyć intensywnie z moim znajomym matematykiem Adamem Wegertem i razem doszliśmy do podobnych wniosków. Istnieje coś w rodzaju zakazu bycia kimś innym. Nie możesz być kimś innym.
Jeśli stajesz się kimś innym, przestajesz być sobą. Jeśli jesteś sobą, nie możesz być kimś innym. Helga, widząc świat oczami Piotra, staje się Piotrem, nie jest już Helgą, i nawet jeśli powstaje ślad pamięciowy w jej mózgu, to nie jest w stanie zinterpretować tego śladu pamięciowego na sposób piotrowy.
Będąc Helgą, zinterpretuje ten ślad pamięciowy po swojemu, czyli nigdy Helga się nie dowie, czy Piotr, patrząc na niebo, widzi ten sam kolor co ona. Również myślę, że jest jasne, że jeśli zrobimy zapis działalności mózgu, to jedyną osobą, która będzie w stanie odtworzyć ten zapis, będzie sam posiadacz tego mózgu, a nigdy żadna osoba, która będzie miała inną strukturę mózgową, ponieważ zobaczy zakłócenia, ponieważ ma inaczej skonstruowany mózg. Więc to jest chyba klarowne.
Mniej klarowną rzeczą jest pytanie, czy istnieje superweniencja. Tutaj jest problem. Przypomnijmy, że w jednym przypadku mówimy o drugim zapisie, czyli tym, w którym psychos rejestruje wszystko to, co się dzieje w mózgu Piotra.
W jednym przypadku psychika tego Piotra nie ma zielonego pojęcia, że wszystko to, co zostało nagrane, że wszystko to zostało nagrane i że przeżywa wszystko jeszcze raz, i psychika nie wie, że to jest jeszcze raz. Myśli, że to jest pierwszy raz. Wtedy mamy do czynienia z przerażającą wizją, w której wszystko, co się dzieje w naszej głowie, jest wyłącznie działalnością tych trybików w naszej głowie, a nasza psychika jest wyłącznie efektem jakby ubocznym, dającym iluzję kontroli lub wolnej woli.
Nie jesteśmy w stanie jakby wpływać na to, co się dzieje w naszym mózgu, za pomocą tak zwanej wolnej woli. Psychika jest, tak jak mówiłem, efektem ubocznym, jest ozdobą, której się wydaje, że cokolwiek może zrobić. Wydaje mi się jednak, że tak być nie może, dlatego że bardzo często nasza psychika kieruje się pewnymi prawami logiki, które są prawami uniwersalnymi, które nie są prawami wynikającymi ze struktury mózgu.
Mózg jest, [Muzyka], często mózg się musi, jakby to powiedzieć, żebym się sam nie zaplątał, nie zaprzeczył sam sobie. Dlaczego mózg się musi uczyć matematyki, skoro prawa logiki i prawa matematyczne są uniwersalne? Jeśli mózg się musi tego uczyć, to znaczy, że w tych trybikach jego nie jest wszystko zapisane.
To znaczy, że te trybiki też muszą się czegoś uczyć. Skąd one się tego uczą? Jak się tego uczą?
W jaki sposób, patrząc na cyfry, które są do nich przypisane? Skąd się bierze ta warstwa znaczeniowa, która jest do wszystkich znaczków matematycznych? Więc wydaje mi się, tak jak już na samym początku mówiłem w pierwszym kazaniu Kościoła Jedynki jej znaczenia, że ta nazwa tej jednoosobowej instytucji Jedynka zaczyna się właśnie od postulatu istnienia warstwy tak zwanej materialnej, rzeczywistej, i warstwy znaczeniowej rzeczywistości, że istnieje coś takiego jak wewnętrzny obserwator, który rzeczywiście ma troszeczkę inną strukturę, ma właśnie strukturę znaczeniową, a nie strukturę materialną, cokolwiek by to znaczyło.
I w tym przypadku mam wrażenie, że odtwarzanie zapisu mózgowego miałoby, mam nadzieję, taką, że miałoby odczucie, że tak, ja przeżywam to wszystko jeszcze raz, ale mam świadomość, że odczuwam, że przeżywam to wszystko jeszcze raz. Natomiast pozostaje w mocy zakaz bycia kimś innym. Nie możemy być kimś innym.
Nie możemy zobaczyć tego, jak ktoś inny widzi kolory; nie możemy poznać świata. Inego, wtedy już nie będziemy sobą, więc jest takie przysłowie, które zacytuję na sam koniec jako pewną puentę. Może niezbyt trafione, ale myślę, że zabawne.
I w przysłowie to brzmi: bądź sobą, bo wszyscy inni są już zajęci. [Muzyka] Amen.