Dzień dobry. W ostatnim tygodniu jednym z tematów, który przykół uwagę opinii publicznej ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, były kryptowaluty. Jest to o tyle dziwne, że na co dzień kryptowaluty mało kogo interesują.
To ustawa o kryptoaktywach, która przechodziła przez Sejm, raczej nie budziła wielkiego zainteresowania. Cała branża apelowała o VETo, my apelowaliśmy o weto, bo ustawa była szkodliwa. No i Karol Nawrocki tą ustawę zawetował i byłem przekonany, że inne tematy to przykryją.
chociażby weto w sprawie ustawy dotyczącej kojców dla psów wydawałoby się bardziej medialne. Natomiast okazało się z jakimś cudem, że mimo wszystko politycy obydwu stron zaczęli głównie rozmawiać w ciągu ostatnich kilku dni o kryptowalutach. Nie będę wchodził teraz w szczegóły tej zawetowanej ustawy o kryptowalutach, ponieważ cała ta debata, która trwa już prawie tydzień jest wybitnie niemerytoryczna.
Ona nie dotyczy zapisów tej ustawy, tylko dotyczy jakiś wyobrażeń, które różni ludzie mają o tej ustawie. Jeżeli chcecie posłuchać co w tej ustawie jest naprawdę i jakie są z tą ustawy problemy to odsyłam wam do filmu które nagrałem w sierpniu, kiedy ta ustawa dopiero zmierzała do Sejmu. Tu jest link do tego filmu.
Możecie posłuchać dosyć długiego, merytorycznego wyjaśnienia o co chodzi z tą ustawą. No ale niestety argumenty, których wtedy używałem obecnie są do niczego nieprzydatne, ponieważ cała debata skupiła się na czymś innym. A kierunek natarcia dał Donald Tusk swoim tweetem, w którym napisał tak: "Powiedzieć, że weto prezydenta w sprawie kryptowalut jest dwuznaczne, to nic nie powiedzieć.
W tle wielkie pieniądze, afery, śledztwa, tajemnicze zaginięcie króla kryptowalut, wspieranie kampanii Radykalnej Prawicy z udziałem prezydentów Dudy i Nawrockiego. Źle to wygląda. Tak, Donald Tusk skupił się na tym, że kryptowaluty to jest jakaś szemrana, podejrzana sprawa, gdzie są jakieś tajemnicze wielkie pieniądze, że gdzie on się bardzo złe rzeczy i z tego powodu ta ustawa musiała wejść w życie.
w ogóle nie odniósł się do naszych zarzutów do tej ustawy, że to jest przeregulowanie, że do rozporządzenia unijnego dorzucono mnóstwo naszych lokalnych ograniczeń, które sprawią, że cała polska branża kryptowalut zostanie wymieciona za granicę, że polski rynek zostanie przyjęty przez zagraniczne firmy, że one będą płacić podatki poza polską i my nic z tego nie będziemy mieli. Cała merytoryczna dyskusja została odsunięta na bok i Tusk rzucił, że kryptowaluty to szemrana sprawa, podejrzane rzeczy, jacyś ruscy dywersanci, agenci, że to wszystko tak naprawdę zagraża naszemu bezpieczeństwu. Tusk wytyczył kierunek natarcia i cała ta jego ekipa, ci jego służyli dziennikarze, politycy Platformy, my wszyscy jak jeden mąż zaczęli twierdzić, że kryptowaluty to jest bardzo szemrany biznes, gdzie przede wszystkim mamy ruskie pieniądze, gdzie mamy bardzo złych ludzi, gdzie nie wiadomo jak podejrzane rzeczy się dzieją, które są zagrożeniem dla bezpieczeństwa całego naszego państwa.
Żeby podbić to wrażenie, Tusk zorganizował w piątek z samego rana tajne posiedzenie Sejmu. Na tym posiedzeniu mogli być tylko posłowie. nie było żadnych kamer.
Nikt nie może powiedzieć, co tam się tak naprawdę wydarzyło. W związku z czym też nie mogę wam powiedzieć, co się na tym posiedzeniu działo. Natomiast ono zostało zwołane po to, żeby przynajmniej w teorii, żeby wytłumaczyć posłom jak ważne dla naszego bezpieczeństwa jest to, żeby ta ustawa o kryptowalutach została przyjęta.
No i co tam się działo to ja wam nie powiem. Natomiast mogę powiedzieć, że zaraz po tym posiedzeniu prawie cała opozycja zaczęła domagać się odtajnienia tego posiedzenia, tak żebyście wszyscy mogli posłuchać tego, co posłowie słuchali od Donalda Tuska w trakcie tego tajnego posiedzenia. Myślę, że cała ta informacja, że to my się domagamy, żebyście wy o tym usłyszeli, a Tusk raczej się do tego nie kwapi, pokazuje co tam się tak naprawdę działo.
Tajne posiedzenie się skończyło. No i rozpoczęła się jawna debata na temat tego, czy odrzucić to weto prezydenta, czy być może je podtrzymać. Głos w trakcie tej debaty nietypowo zabrał Donald Tusk.
zwyczajnie w Sejmie po prostu nie ma, bardzo często również na głosowaniach. A teraz przyszedł na zwyczajną debatę i wyszedł na mównicę i znowu zaczął mówić, że kryptowaluty to ruscy, że to ruskie służby, że to jacyś ruscy dywersanci, że te całe kryptowaluty są wielkim zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa, po czym używał argumentów, że my już przecież wiemy o co chodzi, bo nam powiedział na tym tajnym posiedzeniu, więc on powtarzać nie będzie, no bo nie może, ale powinniśmy wszyscy rozumieć jak poważna jest sprawa. No i problem był taki z tym zagraniem, że my nie bardzo możemy odpowiedzieć, no bo my jesteśmy związani tajemnicą.
My nie możemy powiedzieć, co on nam powiedział i on teraz mówi, że ja już wam powiedziałem, no to powinniście wiedzieć, że trzeba to weto odrzucić. Przy czym my nie możemy się bronić, no bo nie możemy użyć argumentów, dlaczego to, co on powiedział, być może nie jest zgodne z naszym punktem widzenia na tą sprawę. Więc było to wybitnie nieuczciwe zagranie ze strony Tuska.
powoływać się na rzeczy, które mówił w trakcie tajnego posiedzenia, tak żebyśmy nie mogli w żaden sposób na to odpowiedzieć. Po Tusku głos zabrał jeszcze minister finansów Domański, minister sprawiedliwości Żurek. I w trakcie wypowiedzi Żurka naprawdę w pewnym momencie nas zatkało.
Minister sprawiedliwości Żurek wyszedł na Mówicę i w trakcie swojego wystąpienia powiedział, że tak jak marszałek Krzysztof Bosak powiedział na tajnym posiedzeniu, bitcoiny to jest wielkie ryzyko. No trochę nas zamurowało posłów, no bo patrzymy po sobie, że wychodzi minister sprawiedliwości, mówi co się działo na tajnym posiedzeniu, po czym mówi, że on to może powiedzieć. No na podstawie czego on to może powiedzieć?
To nie ma takiego przepisu, który mówi, że minister sprawiedliwości może sobie od tak z mównicy sejmowej powiedzieć co się działo na tajnym posiedzeniu, kiedy nie może tego powiedzieć. Szybko ktoś zareagował w tym w obsłudze technicznej Sejmu, ponieważ jak szybko weszliśmy na YouTubea, żeby sobie wyciąć ten fragment, to już tego tam nie było. Czyli ten fragment wypowiedzi Żurka bardzo szybko zniknął z YouTubea sejmowego, ale nie zniknął z innych YouTubów.
Przecież Republika też transmitowała Seim jeszcze jakieś inne portale, więc ten fragment zaczął krążyć po internecie, gdzie Żurek oświadcza, że on może mówić o tym, co się dzieje na tajnym posiedzeniu. No nie może. To jest przestępstwo.
Ja nie rozumiem, jakim cudem ten człowiek jest ministrem sprawiedliwości z takim podejściem do prawa. natomiast no nie powiedział nic sensownego. Jego argumenty to jeszcze się potem do nich odniosę i najbardziej z tego się przebiło to to, że nie ma zielonego pojęcia co to są te całe kryptowaluty.
Mówił o jakiś efereum czy innych rzeczach, co pokazuje, że nigdy się z tym po prostu nie spotkał. No i jedyne co się przebiło to to, że złamał tajemnicę. Potem Krzysztof Bosak jak to zobaczył, no to sprostował, że akurat nic takiego nie powiedział, co stawia Żurka w trochę lepszym świetle, bo teraz się może bronić.
Gdyby jakimś cudem prokuratura chciała się do niego dobrać, że on nie złamał tajemnicy, bo kłamał. A skoro skłamał, to znaczy, że nie powiedział prawdy. Czyli nie można powiedzieć, że złamał tajemnicy.
Nie wiem, czy to jest najszczęśliwsza linia obrona, ale być może w tej sytuacji jedyna możliwa. Po ministrach głos zaczęli zabierać posłowie poszczególnych partii, którzy jeśli chodzi o tych posłów koalicji rządzącej zaczęli przekonywać, dlaczego należy odrzucić weto prezydenta Nawrockiego. Nie będę tu się odnosił do poszczególnych wypowiedzi, ponieważ one powtarzają tą samą propagandę Tuska, że to jakieś ruskie yyy tutaj są yyy wpływy.
Zresztą to są te same argumenty, co się przewijają w ciągu ostatniego tygodnia przez debatę publiczną, więc odniosę się do najczęściej powtarzanych argumentów. No i muszę zaznaczyć, że trochę żałuję, że ta debata przybrała taki kształt, bo to jest naprawdę niepoważne. W tym Sejmie nie było debaty o regulacjach, o tym, czy tych regulacji jest za dużo, czy za mało, czy być może w innym kierunku powinny pójść te regulacje.
Nie było debaty o szczegółach tej ustawy, tylko była naprawdę debata o wyobrażeniach, a tak naprawdę braku wyobraźni tych posłów. W sensie to co tam się działo przechodzi ludzkie pojęcie, że w roku 2025 w parlamencie dużego europejskiego państwa debata o kryptowalutach została sprowadzona do debaty czy to są ruscy, czy to nie są ruscy, czy na giełdzie można stracić pieniądze, czy nie, czy można ustawę zapewnić, że kurs będzie tylko rósł. W sensie to się w głowie nie mieści.
Tego się słuchało jak jakiś ludzi, którzy twierdzili, że nie można budować samolotów, bo gdyby Bóg chciał, żeby człowiek latał, to by dał nam skrzydła. Wyglądali jak ci murzyni z Sentinelu, co dzidami by rzucali w samoloty, bo nie wiedzieliby co to jest. Jak ludzie co się bali roku 2012, bo się kończył kalendarz Majów, albo co się bali roku 2000, bo będzie koniec świata, się bieguny przebiegunują, czy nie wiadomo co się jeszcze wydarzy.
No po prostu zlot szurów. Dawno nie widziałem tak wielkiej bandy odklejonych od rzeczywistości ludzi bojących się innowacji, technologii i tego co przynosi przyszłość i niestety są tu nasi parlamentarzyści. Więc po kolei odniosę się teraz no nie do prawdziwych argumentów, które można by wytoczyć tej ustawie, tylko tych, które oni naprawdę wytaczali i traktowali je poważnie, pomimo tego, że zupełnie poważne nie są.
To od początku. Pierwszy argument, że kryptowaluty są wykorzystywane przez ruskich dywersantów, ponieważ słuchajcie, ruskie służby płacą tym ukraińskim dywersantom w kryptowalutach i gdyby weszła ta ustawa, to by tak nie robili. Serio?
W sensie każdy, kto miał cokolwiek wspólnego z kryptowalutami wie, że żadną ustawą nie da się zakazać komuś przesłania kryptowalut z jednego konta na drugi. Wiecie dlaczego? Bo na tym właśnie polega ta rewolucja, że tam nie ma kont w bankach.
W sensie wyobraźcie sobie świat, w którym każdy ma swoje konto. Ono nie musi być w żadnym banku i możemy tam przelewać pieniądze. Wygodne, prawda?
Na tym właśnie polegają kryptowaluty, że jedna osoba drugiej może przekazać jakąkolwiek sumę środków i nikt nie ma na to żadnego wpływu, bo decyduje o tym technologia, a nie żadne prawo. Jeżeli ktoś wierzy, że jakakolwiek ustawa sprawi, że jakiś ruski oficer służb specjalnych nie będzie mógł ukraińskiemu dywersantowi przekazać dowolnej ilości dowolnych kryptowalut, to po prostu nie wie o czym mówi i czy ta ustawa wejdzie, czy ta ustawa nie wejdzie, to dalej jedni drugim będą mogli przekazywać kryptowaluty, bo to jest istota tej rewolucji technologicznej, że nie potrzebujemy więcej banków do przekazywania sobie pieniędzy. O to właśnie w tym chodzi.
W związku z czym jest to po prostu głupi argument świadczący o tym, że ktoś nie ma zielonego pojęcia do czego służą kryptowaluty i jak działają. No i drugi pochodny argument, że jeden z tych dywersantów miał konto na maltańskiej giełdzie kryptowalut. W związku z czym gdyby weszła ta ustawa to co?
No właśnie. No nic w sensie dalej nic by to nie zmieniło, bo ten gość dalej miałby konto na maltańskiej giełdzie kryptowalut, to nic by się w tej sprawie nie zmieniło. To czy Polska przyjmie ustawę, czy tej ustawy nie przyjmie, nic w tej sprawie nie zmienia, bo to dalej maltańska giełda kryptowalut i nic to kompletnie nie zmienia, czy my swoją ustawę uchwalimy, czy też nie.
W sensie nie ma, widzę tu absolutnie żadnego związku poza tym, że mamy jakiegoś Rosjanina, Ukraińca, jakieś kryptowaluty i komuś to się w głowie połączyło, że ma to jakikolwiek związek z tą ustawą. nie ma. Czy ta ustawa wejdzie, czy ta ustawa nie wejdzie, ruscy, Ukraińcom i każdemu innemu będą mogli dalej przekazywać kryptowaluty i nic nie będziemy w stanie z tym zrobić.
To w ogóle nie dotyczy tej ustawy, tylko istoty, czym są kryptowaluty. Poza tym jest zupełnie oczywiste, że tego rodzaju płatności, w ogóle płatności w świecie przestępczym nie są tylko wykonywane za pomocą kryptowalut, ale są też wykonywane w gotówce, w dolarach, we frankach szwajcarskich, w euro, w diamentach. I teraz czy ktoś naprawdę uważa, że jeżeli się uchwali ustawę zakazującą płacenia za akty dywersji w dolarach, to oni przestaną sobie te dolary przekazywać, że oni przestaną wykorzystywać chociażby do tego gotówkę?
No nie przestaną, ale nikt normalny nie twierdzi, że trzeba teraz zdelegalizować dolary, bo jeden przestępca drugiemu przestępcy zapłacił cokolwiek w dolarach. No jak w ogóle można używać takiego argumentu? Drgi argument wynikający wprost z tweeta Tuska to jest giełda Zonda krypto.
No i według Tuska to jest bardzo zła giełda i sam fakt, że ta giełda istnieje, oczywiście ona nie ma licencji w Polsce tylko za granicą świadczy o tym, że tą ustawę trzeba przyjąć. Co sprawi, że przyjęcie tej ustawy zaszkodzi jakkolwiek Zonda Krypto? Nie wiadomo, bo Zonda Krypto jak wiele innych polskich firm wyniosła się poza Polskę, ponieważ w Polsce nie dało się działać.
W związku z czym jest to firma, która w tym momencie działa za granicą, płaci podatki za granicą i to czy my tą stawę uchwalimy czy nie uchwalimy nic tej sprawy nie zmieni. Zonda Krypto będzie dalej działać. A co jest nie tak z Zonda Krypto?
A nie tak jest to, że trzy lata temu jej były prezes i właściciel zniknął. Nie wiadomo czy został porwany, czy został zabity, czy po prostu się ukrywa przed całym światem. Nie wiadomo.
Sylwester Suszek 3 lata temu zniknął. W związku z czym to, że on zniknął 3 lata temu jest argumentem za tym, że w tym momencie ta ustawa musi zostać przyjęta. Co ma ustawa do suszka?
Nie wiadomo. Co ma ustawa do ządy też nie wiadomo, bo to jest firma zagraniczna, a suszka nie ma od trzech lat. W związku z czym, co on się znajdzie nagle, jak tą ustawę uchwalimy albo wtedy by nie zniknął, gdyby ta ustawa została teraz przyjęta.
Nie wiem. Nie widzę związku pomiędzy przyjęciem ustawy implementującej rozporządzenie unijne MIKA tym, czy Suszek się znajdzie albo się nie znajdzie, albo co robił trzy lata temu. Tu po prostu nie ma żadnego związku.
No ale już Tusk powiedział, że to jest bardzo zła firma, która robi bardzo złe rzeczy, no bo wiecie, wymienia kryptowaluty jedne na drugie, to nie może być w porządku. To jest na pewno szemrany interes. I teraz żeby wam uzmysłowić jak zła to jest giełda, to Tusk używa argumentu, że ona sponsoruje SPAK oraz republikę.
Sipak to był taki zlot pisowców mniej więcej maj, koniec maja tego roku. Oni tam się zlecieli zdaje się do Rzeszowa i jak każda konferencja miała swoich sponsorów i jednym z tych sponsorów była Zonda Krypto. i Tusk otworzył oczy, włączył myślenie, połączył kropki i wyszło mu, że skoro Zonda Krypto sponsorowała republikę oraz, czyli kupowała tam reklamy oraz sponsorowała jedną imprezę pisowską, to z całą pewnością musiała teraz pójść gruba łapuwa za to, żeby prezydent Karol Nawrocki zawetował tą ustawę.
Przy czym co ma ustawa do ządy? Nikt nie wie, nikt nie wytłumaczył, ale na pewno coś jest podejrzanego według Donalda Tuska. No i cała ta narracja sypie się z jednego powodu.
Zonda to jest dosyć duża firma i ona kupuje reklamy nie tylko w Republice i jak tutaj się dogrzebali ludzie na Twitterze w ostatnich miesiącach już zarządu Donalda Tuska kupowała też reklamy w Onecie, WP, TVnie, Polsacie w TVP1 oraz TVP2. Więc jeżeli to źle, że Zonda sponsoruje Republikę i świadczy to, że tam są szemrane interesy, to jakie szemrane interesy wynikają z tego, że ta sama firma sponsoruje, czyli wykupuje reklamy w największych polskich telewizjach i żeby tego było mało, ktoś już naprawdę bardzo złośliwy dokopał się do tego, że Zonda Crypto sponsoruje też Owsiaka i Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. No tam to dopiero muszą być szemrane interesy z tym Owsiakiem.
Tam to dopiero muszą być podejrzane rzeczy. Myślę, że sami teraz będziecie zupełnie inaczej patrzeć na WOŚB, skoro taka zonda, taka zła firma wymieniająca kryptowaluty ich również sponsoruje. Kolejny mocny argument przeciwko wetu podnosił go chociażby minister sprawiedliwości Waldemar Żurek podczas tego wystąpienia w Sejmie, że słuchajcie, dochodzi do przestępstw z wykorzystaniem kryptowalut.
To znaczy zdarzają się sytuacje, że ktoś kogoś oszuka, ktoś od kogoś wyłudzi pieniądze na wnuczka za pomocą kryptowalut, ktoś zrobi jakiś skam. Wiecie co to prawda? Tak, oczywiście.
Wielu przestępców wykorzystuje kryptowaluty również do tego, żeby kogoś oszukać. Tak się dzieje. No tylko problem jest taki, że ponad rząd wielkości więcej przestępstw jest wykonywanych za pomocą systemu bankowego, w sensie kont bankowych.
Tam macie te wszystkie różne fishingi, macie wyłudzenia, macie kradzieże danych, macie również przestępstwa na wnuczka z wykorzystaniem kont bankowych, macie karuzele vatowskie z wykorzystaniem kont bankowych. Liczba przestępstw, do której wykorzystana jest infrastruktura bankowa, jest, no nie wiem, 50, 100, 200 razy większa niż liczba przestęp z wykorzystaniem kryptowalut. I czy teraz ktokolwiek normalny twierdzi, że skoro banki są wykorzystywane przez przestępców do dokonywania przestępstw, to trzeba efektywnie zniszczyć banki w Polsce?
Trzeba wprowadzić taką ustawę, żeby one nie były w stanie funkcjonować, żeby wszystkie musiały się przenieść za granicę. No nie, nikt takiego wniosku nie wyciąga. Natomiast to, że jacyś przestępcy organizują jakieś złe rzeczy z wykorzystaniem kryptowalut, to dla tych ludzi jest argumentem, że trzebaąć przyjąć taką ustawę, która sprawi, że tych firm po prostu w Polsce nie będzie.
Mówi o legalnych firmach zapewniających obrót kryptowalutami. Jakim się to w głowie łączy? Nie wiem.
No warto też tu dodać, że zdecydowana większość tych skamów, które można zobaczyć, nie wiem, na Facebooku, Instagramie, gdzie ktoś namawia z wykorzystaniem jakiegoś AI do inwestowania w kryptowaluty, to jest jedno wielkie oszustwo od początku do końca. Te firmy nigdy nie miały, nigdy nie będą miały żadnych licencji. Tak samo jak żadnych licencji nie mają firmy, które firmy grupy przestępcze, które dokonują różnego rodzaju innych przestępstw, to są po prostu zwyczajne oszustwa i niespodzianka one dalej będą, niezależnie od tego, czy ta ustawa wejdzie, czy nie, bo jak ktoś chce po prostu do popełnić przestępstwo, chce kogoś oszukać, to się nie będzie przecież najpierw rejestrował po to, żeby dostać licencję na oszukiwanie.
No nic takiego nigdy nie miało miejsca, więc akurat to czy ta ustawa wejdzie czy nie wejdzie nic nie zmieni. W internecie dalej będzie pełno skamu, więc po prostu na ten skam uważajcie. Teraz mój ulubiony argument.
Tutaj linię wytyczył minister spraw zagranicznych Sikorski, który napisał najpierw takiego tweeta: "Pan prezydent zawetował ustawę, która miała uregulować rynek kryptowalut. Gdy bańka pęknie i tysiące Polaków straci swoje oszczędności, przynajmniej będą wiedzieli komu podziękować. Tak, wicepremier polskiego rządu, minister spraw zagranicznych, podobno jeden z bardziej kompetentnych naszych ministrów, jest przekonany, że jak ta ustawa wejdzie, to będzie wtedy dobrze, a jak ona nie wejdzie, to słuchajcie, pęknie wtedy w Polsce bańka i Polacy stracą pieniądze.
Ja naprawdę nie wiem, jak ten człowiek połączył te kropki w taki sposób. W sensie on chyba naprawdę myśli, że te całe kryptowaluty to mają inny kurs w Polsce, inne za granicą, że jak w Polsce przyjęliśmy jakąś ustawę, to wtedy jeżeli byśmy przyjęli tą ustawę, to w Polsce banka nigdy nie pęknie, tylko cały czas będzie szło w górę. A to, że tej ustawy nie ma, to nagle bańka pęknie, w Polsce kurs kryptowalut spadnie, w innych miejscach będzie dalej rósł, bo tam mają swoje ustawy, więc są bezpieczni i on sobie to jakoś w głowie łączy.
Ja nie wiem jak w sensie to już jest takie szurstwo, że to na to po prostu słów brakuje. Jak można twierdzić, że w ogóle ustawa ma wpływ na kurs kryptowalut? To raz.
A dwa jak można twierdzić, że ten kurs w Polsce będzie inny niż gdzie indziej. Facet ma zerową wiedzę o finansach. To już nie chodzi o kryptowaluty, o dowolny rynek.
W sensie takie coś nigdzie nie działa na żadnym rynku. Taki mechanizm jest absolutnie niemożliwy. On jest przekonany, że tak jest.
Jeszcze uznał, że zastosowne się pochwalić całemu światu, jaką ma zerową wiedzę na temat kryptowalut. Ale nie był on oczywiście jedyny, zanim poszło mnóstwo posłów, obecnej koalicji oraz dziennikarzy. Pani na przykład chyba europoseł teraz Gasiuk Pichowicz stwierdziła wprost, że inwestowanie w kryptowaluty to frajerstwo i dobrze, że nie będzie chyba ustawy i nikt nie będzie w to inwestował, bo to jest frajerstwo.
Jak ktoś zainwestuje, to z całą pewnością na pewno straci i nie ma żadnej możliwości, żeby nie było inaczej. Inwestujesz kryptowaluty, jesteś frajerem, będziesz tracił pieniądze, pani według pani Gasiuk Pichowicz. Jeszcze dalej poszedł Trela, to jest poseł lewicy, który mówi tak, że za każdą straconą złotówkę na kryptoaktywach odpowiedzialność ponoszą tylko i wyłącznie Nawrocki, Kaczyński, Braun i Mencen.
Tak, według posła Treli, jak ktoś z was kupi Bitcoina za, nie wiem 100 000 do$arów sztuka i sprzeda go za 80 ze stratą, to ja jestem za to odpowiedzialny. To jest moja wina i ja za to ponoszę pełną odpowiedzialność, że wy straciliście pieniądze. Oczywiście gdyby to weto nie zostało odrzucone, gdyby ta ustawa weszła, no to przecież nikt by żadnych pieniędzy więcej na kryptowalutach nie stracił, bo byśmy byli bezpieczni.
Ta ustawa przecież miała zapewnić wam bezpieczeństwo. Ustawą byście mieli zapewnienie, że rynek będzie bezpieczny i nikt z was już nigdy więcej nie straci. I wyobrażacie sobie jakie z nas są głąby, że taką mądrą ustawę zawetowaliśmy, że przez nas wy możecie stracić pieniądze na tym rynku.
Tak nikt by nigdy nie stracił. Szłoby już tylko cały czas do góry. Ustawowo byłoby to zapewnione i niestety uwaliliśmy tak mądrą ustawę według Treli.
Kolejny ekspert od kryptowalut, były minister nauki Dariusz Wieczorek z mównicy sejmowej powiedział tak: "Dzisiaj sam fakt weta prezydenta powoduje, że wartość tych kryptoaktywów spadła już w niektórych przypadkach o 50%". Tak. zatrzęśliśmy całym światowym rynkiem kryptowalut.
Jak inwestorzy zobaczyli, że Karol Nawrocki zawetował ustawę, to kursy spadły o 50%. Tyle wie o ustawie Dariusz Wieczorek. Ale wiecie co to oznacza?
Że skoro kiedyś uda się jednak jakąś ustawę przyjąć, no to wtedy skoro spadło przez to o 50, teraz wzrośnie o 100%, żeby kurs się wyrównał. Zobaczcie jaka to jest okazja inwestycyjna, którą wykrył wam nasz były minister nauki Dariusz Wieczorek z lewicy. Wszystkie te argumenty sprawdzają się do tego, że nie uwierzycie, na kryptowalutach można stracić pieniądze.
No kto by pomyślał, jestem przekonany, że nikt nie wiedział, że kupuje tutaj jakieś altcoiny, coś tam i to można stracić na tym. Przecież wszędzie mówili, że można zyskać. Według tych ludzi ludzie są inwestorzy nieświadomi, że można stracić pieniądze na giełdzie i co więcej, według nich chyba gdyby ta ustawa była przyjęta, to już by nie można było stracić pieniędzy.
Co więcej, na innych rynkach się pieniędzy stracić nie da. Na akcjach, obligacjach, nie wiem, jakiś kontraktach terminowych, na Forexie, wszędzie ludzie mają dobre ustawy i tylko zarabiają. I tutaj tylko na tym jednym rynku nie mamy dobrej ustawy, więc będziemy tracić pieniądze.
To jest pojęcie o inwestowaniu naszych posłów. Teraz mój ulubiony argument. Pani posłanka z lewicy, posłuchajcie jej.
>> Broni waluty, która w swojej nazwie ma krypto, czyli już jak gdyby siłą rzeczy jest czymś, co budzi bardzo poważne wątpliwości. No sami widzicie, kryptowaluty mają w nazwie krypto. W związku z czym jest zupełnie oczywiste, że to jest coś złego, bo dobre rzeczy nie mają w nazwie krypto.
I to jest mnóstwo przykładów. Chociażby zobaczcie taki kryptonit. Kryptonit był zły, bo zabijał Supermana.
Superman jest dobry, kryptonit jest zły i się pani z lewicy skojarzyło. Dalej kryptogeje. Faceci udają kimś, kogoś kim nie są i to też jest złe.
Kryptografia. Po co to całe szyfrowanie? Jeżeli ktoś nie ma nic do ukrycia, jest uczciwy, to po co sobie szyfruje jakieś dane?
Cała ta kryptografia też jest bardzo podejrzana według pani z lewicy. Kryptorchizm też jest bardzo niedobry. Co to jest?
To już sobie poszukajcie, nie będę wchodził w szczegóły. Więc sami widzicie, każde zjawisko, nie wiem, wszystko co ma w słowie krypto jest złe. Dlatego kryptowaluty również są złe.
I z tego powodu trzeba wprowadzić tą ustawę. Według pani poseł z lewicy. Teraz troszeczkę poważniejsze, ale dalej bzdurne argumenty.
Kolejny jest taki, że tu poszedł wielki lobbing za tym, żeby ustawę zawetować, żeby nie było w Polsce żadnej ustawy. Wiecie komu się opłaca, żeby nie było w Polsce żadnej ustawy? Nikomu, bo bez tej ustawy po czerwcu 2026 roku nie będzie można działać legalnie.
Mamy to unijne rozporządzenie MIKA i one zabrania po czerwcu 26 jakiejkolwiek działalności bez licencji, bo samo to rozporządzenie MIKA reguluje rynek kryptowalut w całej Unii Europejskiej. Więc wszystkie firmy, które chcą móc działać, no liczą na to, że jakaś ustawa będzie. Więc nikt nie lobbuje za tym, żeby nie było żadnej ustawy, tylko że była dobra ustawa.
A ta ustawa jest złą ustawą i cały nacisk branży jest na to, żeby nie było złej ustawy, a nie nie żeby nie było żadnej ustawy, tylko ci ludzie tego zupełnie nie rozumieją. albo argument, że my tak naprawdę nie chcemy, żeby nie, żeby były jakiekolwiek regulacje, że my chcielibyśmy wolną Amerykankę, Dziki Zachód, żeby to nie było żadnych regulacji, żeby tam ludzie mogli być okradani, żeby tracili pieniądze i tak dalej. Tylko problem jest taki, że nikt w tej branży nie oczekuje żadnych regulacji.
No może poza Rafałem Trzaskowskim, który w kampanii mówił takie rzeczy. >> I akurat jest tak, że rzeczywiście sporo młodych ludzi inwestuje w kryptowaluty. No ci, którzy zainwestowali lata temu, to dzisiaj się całkiem nieźle mają.
W związku z tym wszystkim nam powinno zależeć na tym, żeby tych restrykcji i regulacji było jak najmniej albo w ogóle. Jeżeli dzisiaj wymieniamy, nie wiem, złotówki na dolary, to państwo się do tego jakoś specjalnie nie przyczepia. I dobrze, dlatego że tutaj nie powinno być żadnych regulacji.
Każdy podejmuje decyzj sam, czasem ryzykuje, ale to jest jego decyzja. Czasem może się na tym wzbogacić i państwo powinno swoje ręce z dala od tego trzymać. Główny powód, dla którego nikt nie mówi o braku jakichkolwiek regulacji, to to, że to rozporządzenie unijne MIKA, ono i tak obowiązuje bezpośrednio w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej.
I ono wymusza tak naprawdę wszystkie już regulacje, które u nas, w sensie w Europie będą najbardziej restrykcyjne w całym świecie zachodnim, w sensie we wszystkich tych cywilizowanych krajach. U nas, czyli w Unii Europejskiej będzie najgorzej. Sama Mika zapewnia mnóstwo obowiązków.
To co miała robić ta polska krajowa ustawa? miała tak naprawdę tylko wybrać regulatora oraz ustalić wysokość kar i opłat. To się do tego powinno sprowadzać.
Tylko niestety nasze orły zamiast po prostu wybrać regulatora, ustalić wysokość kar i opłat, to jeszcze dodali ze 100 stron różnego rodzaju ograniczeń, które sprawiały, że w Polsce nikt by się legalnie nie mógł zarejestrować. I o to tak naprawdę chodziło. Nie żeby nie było żadnych regulacji, tylko żeby nie było więcej regulacji niż wymaga to Unia Europejska, czyli że było to UE plus 0.
To co wymaga MIK, okej, ale nic więcej. I oni to co wymaga MIKA, a co jest i tak jedną z najbardziej restrykcyjnych regulacji na świecie, nazywają, że my nie chcemy tak naprawdę żadnych regulacji. Kolejny argument, że KNF musi być regulatorem kryptowalut i że nie ma żadnej innej możliwości.
No to jest po prostu nieprawda. Mika nie mówi, że KNF musi być regulatorem. To oni sobie wybrali KNF jako właściwego regulatora do kryptowalut.
A nam się to nie podoba. Dlaczego? Bo KNF od lat zwalcza kryptowaluty.
My żyjemy teraz w sytuacji, w której żeby móc działać w tej branży, przynajmniej do czerwca 2026, trzeba się zarejestrować z takiego specjalnego rejestru państwowego, polskiego. I wiecie co się dzieje? Jak jakaś firma zarejestruje się w tym rejestrze?
Traci od razu wszystkie konta bankowe, bo banki z zasady odmawiają współpracy z firmami, które są zarejestrowane w tym rejestrze, gdzie się muszą rejestrować po to, bo państwo ich od tego wymaga. Czyli wszystkie firmy, które chcą w Polsce działać, na razie mają taką alternatywę. Mogą działać nielegalnie, nie zgłaszając się do tego rejestru, mają wtedy konta w banku.
Mogą zarejestrować się do tego rejestru, ale działać wtedy bez kont w banku albo w ogóle nie działać w Polsce, działać za granicą i dać sobie spokój z państwem, którym są w ten sposób traktowane. Nawet duże międzynarodowe firmy, które operują w tym momencie na terenie Polski mają konta bankowe za granicą, bo nie są w stanie w Polsce otworzyć konta bankowego i polscy klienci muszą pieniądze przelewać za granicę. podatki.
Te firmy muszą płacić z zagranicznych kont bankowych, bo nie są w Polsce nawet w stanie otworzyć konta bankowego, żeby podatek w Polsce zapłacić. Tak wygląda regulacja według KNF-u. To jest bardzo zły regulator.
KNF od lat jest na wojnie z kryptowalutami. Niszczy te firmy, wyrzuca je za granicę, nakłada kary, wpisuje do rejestru. W ogóle licencji tu się nie da dostać w sensownym czasie.
średnio 2 lata na uzyskanie licencji. Efekt jest taki, że w tych wszystkich nowoczesnych technologiach nikt w Polsce nie chce mieć licencji. Mamy licencję na pieniądz elektroniczny, na taką firmę, która zajmuje się tymi nowoczesnymi rzeczami.
Litwa wydała 70 takich licencji dla tych fintechów, a Polska jedną, bo w Polsce się w zasadzie nie da dostać takiej licencji i z kryptowalutami byłoby dokładnie tak samo. I tak po wejściu tej ustawy wszyscy by się musieli rejestrować na Litwie, Malcie, na Cyprze, w Niemczech, gdziekolwiek, byle nie w Polsce, bo w Polsce byłoby to niemożliwe. Dlatego sprzeciwiamy się temu, żeby to KNF był regulatorem, bo się po prostu do tego nie nadaje, by aktywnie zwalczał branżę kryptowalut w Polsce, dlatego nie powinien być regulatorem.
Kolejny argument, że okres przejściowy jest do czerwca 26 i już jest mało czasu, że jesteśmy ostatni w Europie, dlatego musimy przyjąć tą ustawę. A dlaczego jesteśmy w ostatni w Europie? Dlaczego nie ma czasu?
Bo ten rząd tyle czasu ponad rok pracował nad tą ustawą. Nie mogli się za to od razu wziąć. Inne państwa wdrażały swoją ustawę prawie że równolegle z Miką, bo same prace nadmiką trwały kilka kilka lat, więc było wiadomo czego się spodziewać.
Zresztą te ich ustawy mają często po kilka stron. To ile czasu się pracuje nad kilkustronnicową ustawą. Czas napisanie dobrej ustawy, która w Polsce wdrożyłaby Mika, no to może być parę tygodni, gdyby ktoś się za to wziął.
Nie ma żadnego powodu, żeby nas teraz szantażować, że skoro rząd rok zwlekał z przyjęciem ustawy, to teraz nie można poczekać miesiąca albo dwóch miesięcy dłużej i przyjąć dobrą ustawę zamiast tej złej. To nie jest absolutnie żaden argument. Jeden z moich kolejnych ulubionych argumentów to pani Dobra Szoracz z TVP, która buduje następującą narrację.
Wiem, słuchajcie, jest taki poseł Mencen i on ma sporo kryptowalut i teraz jak ta ustawa nie wejdzie w życie, to on je sobie schowa i nikt nie będzie wiedział, co z nimi robi. Jeżeli ta ustawa wejdzie, no to wtedy BSEN będzie musiał pokazywać każdemu ile ma tych kryptowalut. W związku z czym będziemy wtedy bezpieczni.
Tylko wiecie o co chodzi? No ja przecież nie jestem idiotą i tych kryptowalut na giełdzie nie trzymam, bo giełda może upaść i stracę wtedy kryptowaluty. Większej ilości bitcoinów trzyma się na zimnych portfelach, a nie na jakichś giełdach.
W związku z czym czy ta ustawa wejdzie, czy ta ustawa nie wejdzie, to w ogóle nie ruszy mojego portfela kryptowalutowego. Ja nie mam żadnych interesów w kryptowalutach, nie zarabiam na tym żadnych pieniędzy, nie mam firm kryptowalutowych, nie działam w tej branży. Po prostu dawno, wiele lat temu kupiłem trochę bitcoinów i sobie trzymam je na jakimś zimnym portfelu i tyle.
i czy ta ustawa wejdzie, czy nie wejdzie, to mnie w ogóle w żaden sposób osobiście nie dotyka, bo ja nie działam w tej branży. Teraz w głowie tej mediaworkerki pojawiła się taka jakimś cudem myśl, że ja dlatego walczę z tą ustawą, bo chcę schować swoje kryptowaluty, które są i tak muszę raportować w oświadczeniu majątkowym, więc nic by mi to nie dało. To pokazuje tylko tyle, że ta kobieta nie ma zielonego pojęcia o co chodzi z tą ustawą, o co chodzi z tymi całymi kryptowalutami, jak działają bitcoiny, jak działają giełdy kryptowalut, jak działają portfele kryptowalutowe.
Ona nic na ten temat nie wie i to, że nic na ten temat nie wie, nie jest dla niej żadną przeszkodą, żeby oskarżać jakieś tutaj ciemne intencje o to, że chcę coś ukryć przed ludźmi, że ja boję się tej ustawy, bo jak ta ustawa wejdzie, to ojojoj, wtedy moim Bitcoinom to zaszkodzi, będę musiał je pokazywać, będę musiał się z nich tłumaczyć. Nic nie będę musiał. Leżą sobie na jakimś portfelu i dalej będą leżeć, niezależnie jakie prawo sobie tutaj przyjmiecie.
W ogóle mnie to nie dotyczy. No i ostatni już argument, że ustawę trzeba przyjąć, bo ci przebrzydli kryptowaluciarze nie płacą teraz żadą żadnych podatków, a powinni zacząć. Tylko znowu ta ustawa nie jest ustawą podatkową.
Nie zmienia opodatkowania kryptowalut, które są zresztą opodatkowane. Więc to nieprawda, że jak ktoś ma kryptowaluty, to nie musi płacić podatków. Oczywiście, że musi.
Chyba, że zrobi tak, żeby nie zapłacić. Nie wiem, wyjedzie z Polski, wtedy może nie zapłacić. Tylko to, co ta ustawa w tej sprawie zmienia?
Nic w tej sprawie nie zmienia. dalej ktoś może wziąć te bitcoiny, wyjechać do Dubaju, sprzedać bez podatków i tyle. I ta ustawa nic w tej sprawie nie zmienia.
Dalej jak ktoś będzie mieszkał w Polsce, to podatki zapłaci. Jak nie będzie mieszkał w Polsce, to Polsce podatków nie zapłaci. Nic w tej sprawie się nie zmieni.
Podsumowując, te wszystkie argumenty dzielą się na głupie, na śmieszne, na wynikające z braku wiedzy, na wynikające ze złej woli, na wynikające z tego, że ktoś jest zakłamanym politykiem albo dziennikarzem, który kłamie za pieniądze albo z przyjemności, nie wiem, ale one merytorycznie się po prostu nie bronią. One nie mają nic wspólnego z faktami, z rzeczywistością, ze zdrowym rozsądkiem. One w ogóle idą w innym kierunku niż powinna dotyczyć debata tej ustawy.
W sensie my powinniśmy rozmawiać ile tych regulacji, jak bardzo, kto powinien regulować, kto nie regulować, a nie czy to sąścy, jakieś tam stablet coiny, black chainy, w ogóle słyszeliście jakim językiem c się ludzie porozumiewają? za pomocą technologii rozproszonego rejestru takiej jak blackchain, regulacje dotyczące stablet coinów, >> bitcoiny, eferum, stablet coiny, >> bo oni naprawdę nie mają zielonego pojęcia o czym mówią. Oni o tym całym Bitcoinie pewnie usłyszeli parę tygodni temu jak ustawa zaczęła krążyć w okolicach Sejmu i nigdy wcześniej ich to nie interesowało i to, że ich to nigdy wcześniej nie interesowało, mają zerową wiedzę na ten temat, nie?
sprawia, że taka lampka im się włączy. To może nie ruszajmy tematu, którego nie znamy. Może nie niszczmy branży, o której nie mamy zielonego pojęcia, która nic tam złego nie zrobiła, bo sobie działa gdzieś daleko od nas.
Nie, taka lampka im się w głowie nie zapala. Oni uznają, że jak coś nam się nie podoba, to będziemy gadać bzdury na ten temat, bo Tusk nam kazał i nic nas więcej nie interesuje. I potem firmy przeniosą się za granicę, ludzie stracą miejsca pracy, Polska straci wpływy podatkowe, ale tych ludzi to w ogóle nie interesuje, bo się na tym nie znają nich.
to ich to osobiście nie dotknie. Oni dalej będą siedzieć w Sejmie i wciskać ten przycisk na komendę. Ich świat się w żaden sposób nie zmieni.
To sobie wezmą i utrudnią komuś życie. I ciekawe jest to, że ci sami dziennikarze, co teraz powielają te androny Tłuska, Sikorskiego, tych innych posłów, o tych tam ruskich dywersantach, o tym, że te kryptowaluty to czasem tracą, stracić na tym można, że są wykorzystywane przez przestępców i tak dalej. To są ci sami dziennikarze, którzy mieli pretensje niedawno do Bogdana Rymanowskiego, że miał gościa, panią profesor, która mówiła rzeczy, które niekoniecznie były prawdą i że Rymanowski od razu nie przerwał temu gościowi, nie sprostował, nie powiedział jak jest.
A jak wy się zachowaliście, kiedy ci wszyscy politycy, którzy nie byli żadnymi ekspertami i nie byli profesorami, byli zwyczajnymi posłami albo innymi politykami, gadali te bzdury, te androny? Czy któryś dziennikarz przerwał im ten absurdalny słowotok? No nie, nie przerwaliście, bo albo sami nie macie zielonego pojęcia o co chodzi, albo uczestniczycie w tym zorganizowanym kłamstwie mającym na celu tutaj jakieś ubabranie ludzi związanych z kryptowalutami, tymi kłamstwami Tuska.
Nic w tej sprawie nie zrobiliście, a ten miesiąc temu byliście pierwsi do wymądrzania się, jak to Rymanowski powinien od razu w czasie rzeczywistym fakt checkingować wypowiedzi swoich gości, którzy są mimo wszystko jakimiś ekspertami w swoich tematach. I Rymanowski miał wtedy według was obowiązek przerywać to od razu, a wy pozwalacie tym wszystkim politykom nie mającym zielonego pojęcia o co chodzi na gadanie dowolnych bzdur. I powiem wam, że w tym całym świecie tych polityków, co już powinni od 20 lat być na emeryturze, co się wypowiadają na tematy, które się w ogóle nie znają, najlepiej wypadł Jarosław Kaczyński, który zapytany o kryptowaluty powiedział: "Tak, >> wie pan, ja, że tak powiem, kryptowalutami się całkowicie nie zajmuję.
Osobiście uważam, że powinny być zakazane, ale ale tutaj prezydent uznał, że to jest przereowanie. On się na tym nie zna. On tych całych kryptowalut by najchętniej zakazał.
On się tym nie zajmuje. No ale prezydent Nawrocki powiedział, że to jest przeregulowane, więc on będzie podpierał weto. Czy ma to jakiś sens?
Nie ma. W sensie on chciałby, żeby tego zakazać, ale skoro ustawa według Nawrockiego jest zbyt restrykcyjna, to on będzie za tym, żeby ją trochę poluzować. Czy ma to sens?
Nie ma. Ale Kaczyński był chociaż szczery, że on najchętniej to by tego wszystkiego po prostu zakazał. Podsumowując, Veto było słuszną decyzją.
To co się teraz powinno dziać, to powinna powstać nowa ustawa, która po prostu nie będzie narzucała dodatkowych wymagań poza to, co narzuciła nam Mika. I tyle. I nie dajcie się Tuskowi, nie dajcie tej jego propagandzie, że kryptowaluty to sąjąceś złodzieje, że to są ruscy, jakieś ruskie służby, dywersanci, całe te historie, które wam tu opisywałem przez poprzednie, nie wiem, ponad pół godziny.
Nie dajcie sobie wmawiać tej tęj propagandy. Jest to w ogóle ciekawe zjawisko, że wiele osób, które działa w kryptowalutach, ale się tak polityką za bardzo nie interesuje, jak zobaczyło tą debatę, gdzie ci politycy mówią tak ordynarne bzdury na temat, na którym oni się znają, to się w wielu głowach pojawiła taka myśl: "Ej, a może ci politycy w innych tematach, gdzie ja się nie znam, też mówią takie bzdury, ale ja o tym nie wiem, bo się na tym nie znam. " Wiecie jaka jest odpowiedź?
Tak. Oni w każdym temacie gadają takie bzdury. Tylko to jest zupełnie oczywiste, że mało kto zna się na wszystkim.
Większość ludzi zna się na swojej branży i kiedy polityka niestety dotknie tej branży, no to wtedy jest zderzenie z rzeczywistością, że ci politycy to debile i nie mają zielonego pojęcia co robią. Ale niestety oni w prawie każdej branży mają takie pojęcie jak o tych kryptowalutach. Więc w prawie każdej branży robią tego rodzaju ordynarne, absurdalne rzeczy i potem próbują to wszystko zakłamać jakimiś ruskimi, jakimiś tutaj teoriami spiskowymi, jakimiś swoimi wymyślonymi spinami, którzy jacyś mistrzowie propagandy im podsuwają.
Więc nie dajcie się tej propagandzie tępej Tuska. Nie dajcie sobie wmówić, że to jest jakieś coś złego. To jest oczywiście ryzykowne.
Ja nikogo nie zachęcam do inwestowania w kryptowaluty. To wasze pieniądze, wasze ryzyko. Ktoś zainwestuje, może zarobi, może straci.
Mnie to w ogóle nie interesuje. To jest wasze ryzyko. Wasze pieniądze, wasze inwestycje.
Róbcie to, co wy uważacie, a nie to, co wam mówi Tusk z telewizji. Do usłyszenia. M.