[Muzyka] Dzień dobry, witajcie. Z wami Marcin Sergiusz Przybyłek. Na początku, jak zwykle, wielkie podziękowania dla moich patronów i członków tego kanału.
Bardzo doceniam wasze wsparcie, bardzo, bardzo mocno. A tymczasem przejdźmy do kolejnego kazania w ramach kościoła jedynki, jej znaczenia, czyli do dwóch chyba największych problemów związanych z rzeczywistością. Od razu jednak uprzedzę was, że o ile poruszę te dwa duże problemy, o tyle nie spodziewam się, żebym je tutaj na bieżąco rozwiązał, ponieważ dzisiaj jest jakaś paskudna pogoda.
Pochmurno, na mnie fatalnie wpływa taka pogoda. Źle się czuję, moja głowa nie chce pracować, odmawia mi posłuszeństwa, tak jak zmęczony mięsień albo mięsień, który ma za mało tlenu. Nie wiem, więc poruszę to i nie będę za dużo gadał, albo odwrotnie — będę gadał bardzo dużo, ale nie będzie to zbyt głębokie, chyba że się mylę.
No, zobaczymy. W każdym razie nie nastawiałbym się na waszym miejscu, że rozwiążę te problemy, ale poruszę je i zestawię ze sobą. Jakie to są problemy?
O których już wspominałem wielokrotnie w łamach kazań kościoła jedynki? To jest problem wolnej woli, wolnej woli, czyli superweniencja. To jest zjawisko, w którym nasza myśl wpływa na materię, powiedzmy sobie, na nasz mózg, i dzięki temu my wykonujemy ruchy, dzięki temu mówimy coś.
I dzieje się to zgodnie z naszą wolną wolą. Czyli jest tutaj pytanie o to, czy nasza myśl, leżąca powiedzmy sobie w świecie niefizykalnym, czyli w świecie, no, nazwijmy go duchowym, świecie niematerialnym, ma jak wpływ na materialny nasz mózg i na nasze materialne ciało? Czy istnieje przejście: myśl — ciało?
Prawda? A drugi problem to jest problem doznań. Tak, czyli problem jakby odwrotny, w kierunku odwrotnym.
Czyli mamy nasze oczy, nasze uszy, które odbierają różnego typu bodźce środowiskowe. Te bodźce są następnie przekazywane drogami nerwowymi do naszych mózgów, reagują neurony, zespoły neuronów w charakterystyczny sposób dla danego bodźca, dla danego dźwięku, dla danej barwy. To jest charakterystyczna odpowiedź pewnych konfiguracji neuronalnych, które się odpalają w konkretny sposób.
I mamy znowu pytanie, jakim cudem te odpalone neurony w taki, a nie inny sposób przekształcają — tylko fakt, że one się tak odpalają — że powstaje doznanie, powstaje doznanie dźwięku wiolonczeli, doznanie, że patrzę na kolor czerwony itd. Czyli znowu mamy przeskok tym razem od materii do świata myśli. Tak, powiedzmy sobie: od świata fizykalnego do świata niefizykalnego.
To jest doznanie, a ze świata fizykalnego do niefizykalnego, to jest wolna wola, albo superweniencja, załóżmy. Więc mamy dwa potężne zjawiska. Z góry na dół — superweniencja, i z dołu do góry — czyli doznanie.
Więc borykamy się z tymi dwoma zjawiskami. Nie wiemy, bardzo często zadajemy pytanie, jakim cudem to jest możliwe. Czasami niektórzy mówią, że to jest niemożliwe.
Ja sam się na tym łapię, że po prostu ciągle wpadam w tę pułapkę dualistycznego widzenia rzeczywistości, czyli dzielenia tej rzeczywistości na świat fizykalny i na świat niefizykalny, prawda? Na świat ducha i świat materii. Jak powiedział Arystoteles, zajdźmy w tym momencie — no, mamy duży problem, bo te światy są jakby rozłączne, prawda?
I nie widać połączenia między nimi. Między innymi połączenia, to tak jak Pan Donald Hoffman ciągle się boryka i zmaga z tym, jakim cudem konfiguracje neuronalne, odpalone, kiedy patrzymy na kolor czerwony, zamieniają się w doznanie? Tak samo inni fizycy, neurolodzy i filozofowie zastanawiają się, jakim cudem ja sobie pomyślę, że chcę podnieść rękę, i ta ręka się rzeczywiście podnosi, prawda?
Zresztą oglądałem ostatnio bardzo ciekawy filmik, wrzucę wam tutaj spam, w którym badaczka opowiada o eksperymencie, w którym hipnotyzowała. [Muzyka] [Muzyka] Czyli nie było tutaj teoretycznie superweniencji. Ścisnęła i puściła rękę.
Okazało się, że w mózgu nie ma żadnej różnicy, jeśli chodzi o działalność mózgu, zwłaszcza obszaru — zapomniałem jego nazwę, tutaj zaraz się pojawi napis, ale ten obszar nazwany mózgowy — czyli jakby stwierdzono, że jeśli ten obszar jest związany z wolną wolą, to nie ma żadnej różnicy między działaniem człowieka w czasie hipnozy, kiedy nie ma wolnej woli, a wtedy, kiedy woli coś robi. Z czego wynika, że źle szukają? Że ten obszar, który był do tej pory przypisywany, że to jest obszar właśnie wolitywny, to nie jest ten obszar, a być może właśnie istnieje ten wewnętrzny obserwator, który robi to w sposób magiczny i w jakiś tam sposób inny to załatwia.
Który jest nie do zauważenia w strukturach neuronalnych. To bardzo ciekawy wynik tego eksperymentu, prawda? Więc wracając do naszej głównej myśli — problem jest tylko wtedy, kiedy uznamy, że rzeczywistość dzieli się na dwa obszary: obszar fizykalny i niefizykalny.
Ale myśmy ostatnio, zdaje się, w moich poprzednich kazaniach, dochodzili do wniosku, że te obszary przenikają się wzajemnie. To znaczy, one są tym samym, tylko że przechodzą przez taki, użyjmy słowa, cykl transsubstancjacji. Można powiedzieć, że raz nam się wydaje, że rzeczywistość jest tym, raz nam się wydaje, że rzeczywistość jest tamtym.
Kiedy patrzymy na nią, obserwujemy ją, to wydaje się bardziej materialna. Kiedy myślimy o niej, to wydaje się bardziej niematerialna. A tymczasem prawdopodobnie jest po prostu jednym i w momencie, kiedy uznamy, że rzeczywistość jest jednym, albo światem niewykalnym, światem — nazwijmy to, ducha, albo światem materii, to w tym momencie znika problem, jak powstaje doznanie i jak powstaje superweniencja.
No, bo jeśli mamy do czynienia z jednym mechanizmem, gdzie wszystkie trybiki do siebie pasują, prawda? To niezależnie od tego, czy to jest mechanizm duchowy, gdzie mamy duchowe trybiki, czy to jest mechanizm materialny, gdzie mamy materialne trybiki, to one wciąż są trybkami, prawda? Czyli myśl wpływa na materię, bo myśl jest materialna, albo myśl wpływa na materię, bo materia jest myślowa.
Więc wtedy znika jakby problem. To przestaje być wtedy takie trudne. No, problemem jest tylko problem.
Jest tylko taki, co wybierzemy. Czyli bierzemy, że uważamy, że świat niefizykalny jednak jest materialny, i wtedy powiemy sobie, że wszystko jest materialne i świat myśli również, świat doznań, prawda? Albo uznamy, że świat materii jest jednak duchowy, jest jednak też w jakiś tam sposób niefizykalny, i powiemy sobie, że wszystko jest duchowe.
Czy to cokolwiek zmieni? Niewiele. Bo rzeczywistość pozostanie tym, czym jest.
A my tylko zmienimy sobie w głowie jej nazwę. Powiemy sobie: rzeczywistość jest duchowa, albo rzeczywistość jest materialna. Tak czy owak, problem doznań i problem superwencjencji na dwa, a pozostaniemy może przy czymś dynamicznym, właśnie takim uroboro, wiecznozmiennym, gdzie wąż połyka własny ogon.
I ten ogon na początku wydaje się materialny, a potem za chwilę wydaje się duchowy, bo być może na tym polega też ten ruch rzeczywistości, że ona jest i tym, i tym, i może czymś jeszcze innym. A czym? No to pewnie jest to jakaś wielka tajemnica, którą może odkryję, a może nie odkryję, bo tej tajemnicy nie ma.
No, tak czy owak, cały problem jest w dwoistości. Kiedy ją zlikwiduję, likwidujemy także problem. I tą krótką myślą chciałem się z wami dzisiaj podzielić.
Amen.