[muzyka] Zdraujcie ludzie. Witajcie ludzie. Co tam dzisiaj mamy do omówienia?
Dzisiaj jest powieść Mistrz i Małgorzata. Co takiego? Cytat z powieści Mistrz i Małgorzata Bułcha.
Nigdy o nic nie proście, a zwłaszcza od tych, którzy są silniejsi od was. Oni sami zaoferują i dadzą wam wszystko. Rozłóżmy to dzisiaj na czynniki pierwsze.
Aha. No cóż, zasadniczo on ma rację, ale to nie jest takie oczywiste. Po pierwsze weźmy pod uwagę, że jest to rada diabła.
A jak uważacie, czy diabeł ma rację, czy nie? No cóż, no w większości prawdopodobnie nie. [śmiech] A co pani ma na myśli, mówiąc w większości przypadków?
Biblia powiada o nim, że nie mógł wytrwać w prawdzie, że jest ojcem kłamstw i tak dalej, ale wszystko co on mówi jest sprawiedliwe, jest karmicznie poprawne. Zgodnie z prawem przyczyny i skutku wszystko jest tak jak należy, jest prawidłowe. A my powinniśmy żyć nieprawidłowo, niepoprawnie, ponieważ prawidłowe życie jest nudne, ponieważ jedyną prawidłową rzeczą jest śmierć.
Tylko entropia jest poprawna, tylko ona jest prawidłowa. A to dlatego, że przyczyna i skutek to jest ta nieszczęsna karma. A w ramach karmy mieści się właśnie to, co on powiedział.
Nigdy nikogo o nic nie proście. Oni sami ci to dadzą. Tam w powieści te słowa wypowiedział Wolant.
Ale jeśli posłuchamy na przykład wielkiego mędrca Cinaka Pandita, który był taki oddany Bogu, to on powiedział, że są myśliwi, którzy gonią za zwierzyną, biegną i biegną. A są też tacy, którzy wiedzą, gdzie jest zwierzyna. i idą na przykład do tego wodopoju i wiedzą, że pewnego dnia ona musi tam przyjść.
No i zwierzyna tam przychodzi. Ale są też tacy mędrcy, którzy gdy czegoś potrzebują, gdy wiedzą, że czas już coś mieć, oni wtedy siedzą i czekają, aż to do nich podpłynie. po prostu tak jak bładusiciel, bo on po prostu leży tam sobie otwierając paszczę i jedząc.
Więc cóż w tym sensie nigdy o nic nie proś, bo przyjdzie samo, ponieważ nic nie dostajemy w wyniku tego, że prosimy. Prosić o coś to możemy tylko Boga. W świecie karmy proszenie nie działa.
Tu można tylko coś kupić. To znaczy w świecie karmy nie otrzymuje się darów. Jeśli o coś proszę, gdy mi czegoś brak, to ja to wyjaśnię na przykładzie z mojego życia.
Mam swojego wielkiego guru Anatolia Antonowicza. Często o nim wspominam i z nim przez jakiś czas robiliśmy pentagramy i pentakle. Ja je robiłem, on też się wykonywał.
Są to te okrągłe rzeczy. Istnieje taka książka czarna i biała magia autorstwa doktora Papusa i w niej jest to opisane. I tenże Anatoli Antonowicz miał taki przypadek.
Przyszła do niego kobieta i powiedziała: "Zasadniczo dobrze nam się wiedzie, ale mój mąż nie może pojechać do Emiratów Arabskich. To było dawno przed tymi wszystkimi współczesnymi bahanaliami, kiedy to napuszczono na siebie Słowian. Zanim nastąpiły te obecne walki, to można było podróżować, można też było wyjechać tam do tych Emiratów.
No i Anatoli narysował takie coś. Już nie pamiętam jaki to był konkretnie pentagram. Ten mężczyzna wziął to, włożył sobie o tak do kieszeni i od razu pojechał do tych Emiratów Arabskich.
Wcześniej nie chcieli mu dać wizy, albo były jakieś opóźnienia. No i tydzień później przyszła do niego ta kobieta i powiedziała: "A teraz to ja mam pięć problemów. Dziadek z jakiegoś powodu choruje, syn się nie słucha.
Mam kłopoty w pracy. Na to Anatoli Antonowicz wziął w ręce taki pentakl i mówi: "Widzisz, to nie jest manna z nieba, to nie dzieje się bez powodu. To tylko swojego rodzaju soczewka.
To tak działa. U was była rodzina i mieliście jakąś tam swoją życiową karmę. Wasza rodzina miała zgromadzoną energię, która was chroniła w ten sposób jak taki kot.
Ale mężowi spod tego koca tam trochę wystawały nogi. No i było mu trochę zimno. Coś mu tam się nie wiodło.
Miał te swoje kłopoty. A pentagram sprawia, że ta ochrona przesunęła się na męża. I teraz kot zsunął się z rodziny i wam zaczęło być zimno.
Teraz dmucha na was wszystkich. To właśnie zrobił ten pentagram. Tak więc jeśli nie będziemy się tak bardzo spieszyć, jeśli nie będziemy wymuszać, że już teraz tego chcę, bo tak naprawdę to wypraszamy to usił ciemności.
One nam na to mówią: "No nie ma sprawy, to nie problem". One nie dają nam nic za darmo. Nie otrzymujemy od nich żadnego nowego zasobu.
One to nam dają kosztem innych zasobów i w ten sposób rozwiązują nasz problem za pomocą naszych pieniędzy. A teraz to, co uważaliśmy za niewzruszone, nagle zaczyna wykazywać jakieś problemy. Pojawiają się kłopoty ze zdrowiem, problemy w relacjach albo w pracy, a my się wtedy zaczynamy zastanawiać, co się u nas dzieje.
Wcześniej tego spokoju nie docenialiśmy i zaczynaliśmy się nudzić. No i z tych nudów wymyśliliśmy sobie coś takiego dziwnego. No i co teraz?
Teraz już mamy to nasze marzenie, które ogólnie rzecz biorąc spełniliśmy z nudów, ale teraz wszystko to, co dawniej było stabilne, okazało się bardzo niepewne. Bardzo proszę panią o powtórzenie pytania, żebym się nie zgubił. Pytanie brzmiało: "Nigdy o nic nie proście, a zwłaszcza od tych, którzy są silniejsi od was, wtedy sami dadzą wam wszystko.
" No tak. Tak to tutaj jest w tym świecie Wolanda. Nie musisz o nic prosić, ale w świecie Boga jest wręcz przeciwnie.
Tam nie musisz pracować. Tam ktokolwiek może poprosić Boga o coś i natychmiast Bóg to ci daje. A otrzymanie czegoś bez proszenia Boga o to osobiście nosi nazwę robota.
Nazwa wiedzie się od słowa rap, czyli niewolnik, robota, mechaniczna praca z przymusu. To są wszyscy ci, którzy harują w pocie czoła. Czyli to, co Bóg daje bezpłatnie, diabeł pozwala zarobić.
Wszystko tu w tym szatańskim świecie materii jest sprawiedliwe. Jeśli coś nie jest sprawiedliwe, to oni się ukaże. No cóż, taki jest ten świat.
A jak to jest teraz z tą sprawą, że ludzie ciągle biorą pomoc humanitarną, finansową, wszystko, drewno na opał, piecyki grzewcze i tak dalej. Jak mamy na to patrzeć? No cóż, stara mądrość ludowa słusznie uczy, że darmowy ser jest tylko w łapce na myszy.
No i właśnie o ten ser tutaj chodzi. Po prostu pojawiła się potrzeba, żeby tu na Ukrainie było mniej ludzi i zaczęły się darmowe pociągi. Proszę bardzo, wyjeżdżajcie sobie nawet bez WIS, gdzie tylko chcecie.
Dajcie nam, dajcie, ratuj się kto może. Potem kiedy już wszystkie zające pouciekały, to pozostali ci, którzy zaczęli kogoś tam kupować, zaczęli straszyć kogoś. No i tak to się dzieje.
No cóż, oni mieli plan, żeby wyzwolić to terytorium i wszystko poszło zgodnie z tym ich planem. To samo dzieje się teraz na tej ziemi obiecanej tam w Izraelu. Tak.
Tamtejsi sąsiedzi też nagle stali się bardziej aktywni. A po co? No żeby tutaj przyjechali.
Wszystko co się dzieje jest wynikiem zarządzania. Ktoś tym kieruje i natychmiast czerwony krzyż wam pomoże we wszystkim czego tylko chcecie. A rząd, który nigdy wcześniej nie pomagał, nagle zaczął pomagać, a oni tylko załatwiają tutaj swoje interesy.
Dobrze, wracamy do tego naszego tematu. Nie proś o nic. No cóż, zaoferują, będą wam coś proponować.
Nie proście o nic. W księdze szrił u Paniszady jest takie obwieszczenie, w którym jest napisane tak: "Bóg jest pełnią, jest jednością, ale z tej jedności pochodzi mnóstwo takich samych jednorodnych, kompletnych cząstek. Te części zawierają wszystko i nie muszą o nic prosić.
No bo głupotą byłoby sądzić, że Bóg oddzielił jakąś część siebie i rzucił ją tutaj do tego świata z jakimś zadaniem i nie dał nic, aby to zadanie wypełnić. On wysyła nas na ten świat w pełni wyposażonych. Ktoś tutaj może powiedzieć: "No cóż, tato i mama mi pomagają, ktoś mnie kocha i mi pomaga".
To nie tata i mama ci pomagają, to Bóg pomaga. Myślisz, że to mama ciebie kocha? Nie.
To Bóg kocha ciebie poprzez mamę. Bo gdy dorastam i kiedy już bardziej potrzebuję niezależności niż czyjejś opieki, to mama nagle mówi: "Był taki dobry, kiedy był mały, ale teraz spójrz, jak on się zachowuje. Trzeba go odciąć i wyrzucić.
" Miłość się skończyła. Ale to nie była jej miłość. To była miłość Boga, który dał mi taki darmowy start w życiu.
To było częścią moich zasobów, ale to przychodziło poprzez mamę. A mama była szczęśliwa, ale nie z własnej miłości, ale z miłości Boga. Jej szczęście wynikało z tego, że ta miłość przez nią przepływała.
Ta miłość jest tak prosta, jest tak nieskomplikowana, jest taka nieobliczalna, taka szczęśliwa. Ale kiedy tej miłości brakuje, to jesteśmy jak nędzarze. Wtedy liczymy każdą kilokalorię, liczymy każdy grosz wydając go na kogoś.
A jeśli już go wydamy, to zastanawiamy się, czy z tamtej strony popłynie do nas jakaś wdzięczność. A jeśli nie popłynie, to pomstujemy. Jakie to dranie, jacy to niewdzięcznicy.
No i weź tu komuś zrób dobrze. Tak więc czynienie dobra dla innych jest wtedy, gdy dajemy ten ser za darmo. On jest wtedy bezcennym.
Tak dzieje się, kiedy dają i niczego nie oczekuję w zamian. Po prostu go rozdaję i zapominam. Niech nie wie lewica, co czyni prawica, jak naucza Biblia.
Ale kiedy ona wie, to ten ser nie jest już bezpłatny. Z człowiekiem, któremu pomogłem, nawiązuje się karmiczna więź. I teraz jest już wszędzie zapisane we wszystkich tych kronikach Akaszy.
że ten ktoś jest mi coś winien i on w jakiś sposób to czuje. A ponieważ nikt nie chce być dłużny, więc ten obdarowany powoli zaczyna mnie nienawidzić. Na początku, kiedy szybko zorganizowałem koszty jego przeprowadzki i wszystko inne, czego potrzebował, spełniłem to i było dobrze.
Ale potem on się opamiętał i pomyślał: "No cóż, ogólnie taki człowiek nie czuje do mnie żadnej miłości, ale gdyby to Bóg powiedział: "Pomóż temu, pomóż tamtemu, to jest boża pomoc". Ona jest bezgraniczna, a zatem miłość jest ustanowiona. Dlatego musimy być takimi szafarzami boskiej miłości, aby ta miłość przez nas przepływała.
Ona nie jest nasza i nigdy nie będzie nasza. To jest jego energia, a my jesteśmy tylko przewodnikami i kierujemy albo tym, albo tamtym, albo pożądaniem, albo miłością. Różnica tkwi tylko w kierunku.
To tak jak energie jin i Jan. Nie będziemy w tej chwili wchodzić w szczegóły. Nie będę już porównywać tego do prądu elektrycznego.
Nie będę mówił o przemienności ani niczym podobnym. Po prostu albo ma miejsce przyciąganie ku sobie, albo od siebie. Chcę tutaj wspomnieć, że z punktu widzenia Boga ten świat jest podzielony na dwie części.
na górną i dolną, na boską i demoniczną. Bóg kocha wszystkich jednakowo. A dlaczego?
ponieważ on rozumie, że obie części są potrzebne, gdyż jesteśmy skłonni prosić o coś, co nie jest nam potrzebne. A on jest taki, że on to dla nas organizuje. Nawet jeśli tego nie potrzebujemy.
On czyni to tak delikatnie, żeby nas to nie zmiażzyło na śmierć. No a potem trzeba to w jakiś sposób zutylizować. I tu na scenę wkraczają demoniczne natury i zaczynają nas okradać, bo po prostu zaharujemy się, jeśli będziemy zbierać to, czego nie potrzebujemy.
To ma zastosowanie pod każdym względem. Dotyczy na przykład niepotrzebnych słów, niepotrzebnych emocji, niepotrzebnych ubrań i wszelkich innych niepotrzebnych rzeczy. Wszystko to jest niepotrzebne, bo wymaga jakiegoś rodzaju kosztów amortyzacji.
A my nosimy to wszystko ze sobą dla poczucia bezpieczeństwa albo żeby jakoś zaimponować innym. To jest ciężkie, całkowicie dysfunkcjonalne i to nie daje nam zupełnie szczęścia, bo nawet kiedy jakoś tam idziemy, podążamy naprzód, jakoś osiągamy to nasze szczęście, nasz cel, choćby odrobinę, ale ciągniemy to ze sobą i mówimy: "Jakie to życie jest ciężkie". Ale kiedy ten ciężar nas już przygniata, to Bóg to widzi i przysyła jakichś opryszków, żeby nas od tego uwolnili.
Ludzie wtedy mówią: "O mój Boże, dlaczego mnie to spotkało? " Ale ci złoczyńcy pomagają nam, ale ze znakiem minus. Oni zdejmują z nas ten dodatkowy ciężar, zdejmują z nas to brzemię.
A tak przy okazji w księdze Szriman Bhagawat jest cały rozdział o nazwie brzemię ziemi, gdzie tym ciężarem, tym brzemieniem określani są ludzie, ludzie, którzy nie spełniają swojego celu, swojego przeznaczenia. A potem rezultatem są takie właśnie wojny, w których ludzie po prostu niszczą się nawzajem. No i w ten sposób usuwane jest to brzemię Ziemi, ponieważ nasza planeta też żyje.
Ona także myśli i pełni jakąś określoną funkcję w układzie słonecznym, a układ słoneczny pełni też jakąś funkcję w galaktyce i tak dalej, i tak dalej. To się dzieje teraz. My jak takie pasożyty obsiedliśmy naszą matkę ziemię i staramy się wszystko tak egoistycznie tylko dla siebie, tylko do siebie.
Takie zachowanie to koniec. Wtedy następuje wojna i my wtedy mówimy: "Och, jak dobrze było w czasie pokoju. Ale gdyby nie ta wojna, to zeżarlibyśmy jak szarańcza całą tę naszą planetę.
A potem co? " I dlatego jest tak jak jest i pojawiają się te działania wojenne. A jednocześnie podczas tych operacji bojowych, podczas takich niewygód i braków komfortu, spadają z ludzi maski i usuwane są te wszystkie inne zbędne rzeczy.
W takich ekstremalnych okolicznościach, kiedy trudno jest wykonać jakieś najprostsze rzeczy, kiedy trudno jest nam maszerować, to zaczynasz wyrzucać każdy zbędny kilogram. My jesteśmy trochę jak takie balony na ogrzane powietrze. Trzeba coś wyrzucić, żeby zbić się wyżej, żeby nie spaść na ziemię albo do oceanu.
No i dlatego mamy obecnie taką, a nie inną sytuację. Jesteśmy teraz uwalniani od wszelkich zbędnych ciężarów, abyśmy nie zginęli. Niektórzy to rozumieją, niektórzy dobrowolnie oddają komuś, kto tego potrzebuje.
A jeśli sam tego nie oddasz, to przyjdą złodzieje i zabiorą. I powinniśmy im jeszcze podziękować, prawda? Ale to mało prawdopodobne.
Tak więc nie trzeba nikogo o nic prosić. Oni ci to sami dadzą, bo wszystko przychodzi do nas we właściwym czasie, ale my też musimy to na czas oddawać. Czasami nie możemy czegoś dostać, bo mamy zajęte ręce.
To może też dotyczyć wiedzy. Nie możemy jej uzyskać, bo głowa jest przepełniona jakąś inną niepotrzebną wiedzą. Może coś z tego trzeba wyrzucić.
Nie możemy na przykład zacząć jeść, jeśli nasz żołądek jest pełen czegoś niekalorycznego i wtedy mówimy: "Och, mamy problemy". Ogólnie rzecz biorąc darowują nam coś nie ludzie bogaci czy biedni, nie jacyś tam aniołowie. To nie oni przynoszą nam to wszystko.
Obdarowują nas posłańcy Boga. Oni nam to wszystko dają. No cóż, to chyba wszystko na ten temat, prawda?
Nie trzeba nikogo o nic prosić i my już wszystko mamy. A jeśli czegoś nam brakuje, to znaczy, że tego teraz nie potrzebujemy. Dla przykładu taka sytuacja z dnia powrzedniego.
Jeśli coś naprawiam, na przykład gniazdko elektryczne albo coś podobnego, to nie trzymam wszystkich narzędzi pod ręką. Mam tylko to, czego aktualnie potrzebuję. A jeśli moja aktywność się zmieniła, to zmieniłem narzędzia.
Tak właśnie postępujemy. A Bóg rzuca nam różne narzędzia. Jedne zabiera, a daje nam inne.
Ale zawsze mamy wszystko, co nam w danej chwili jest potrzebne. Odpowiednich ludzi, odpowiednią wiedzę, odpowiednie rzeczy. W ten sposób mamy to wszystko.
Bardzo dziękuję za uwagę.